Archiwum z Kwiecień, 2012

Trudny wybór imienia dla dziecka

piątek, Kwiecień 27th, 2012

Gdy urodzić ma się dziecko, to pojawia się pytanie,
Jakie imię Jemu nadać, czy po tacie, czy po mamie?

Jeśli nie zna się płci dziecka, dwa imiona się wybiera,
Tak przynajmniej jest w teorii, spory też bywają nieraz.

Młoda mama swej córeczce, chce po babci nadać imię,
Młody tata dla odmiany, znalazł imię w jakimś filmie.

Albo po sportowcu znanym, tak chce tata kibic wielki,
Mama szuka w kalendarzu, inne na wypadek wszelki.

A wieczorem po tych sporach, zasiadają na kanapie,
Księgę imion wyciągają, każdy się pogłowie drapie.

No bo wybór bardzo trudny, imion tam bez liku przecież,
Wreszcie oddychają z ulgą, imię ma wybrane dziecię.

Dziecko rodzi się też wkrótce, do urzędu tata biegnie,
Tam załatwia formalności, imię dziecka niepowszednie.

Gdy dokument wręcza żonie, ta przeciera ręką oczy,
Inne imię miał mieć ich syn, czy ktoś męża zauroczył?

Nie tak było uzgodnione, co pomyśli ich rodzina,
No a dziecko, gdy podrośnie spyta: czyja to jest wina?

Bo pamiętać muszą wszyscy, żeby dziecko nie cierpiało.
Nadaliście imię dziwne, wam się może podobało.

Syn wasz albo wasza córka, wstydzi się imienia swego,
Łzy rękawem wciąż wyciera, żal do świata ma całego.

By zapobiec takim scenom, wybierz imię polskie, znane,
Żeby dziecko czuło radość, nie chodziło zapłakane.

I odmieńcem się nie czuło, przez ten kaprys swoich bliskich,
Imię wybierz jak dla siebie, uszczęśliwisz wówczas wszystkich.

ABLA ( 24 kwietnia 2012 )

Święto w Wólce

piątek, Kwiecień 27th, 2012

Jest miasteczko gdzieś daleko
Zwane Wólką od wiek wieka.
Jej mieszkańcy bardzo kiedyś się kłócili
I miejscowość na dwie Wólki podzielili.

Tak powstała Wólka Dolna
Wólką Górną jest ta druga.
Nie będziemy o tym pisać,
To historia bardzo długa.

Dziś wólczanie żyją w zgodzie
Tu się uczą i pracują.
Jak okazja jest po temu,
To się cieszą i świętują.

Dziś jest właśnie dzień niezwykły
Bo przyjeżdża ze stolicy
Piosenkarka sławy wielkiej,
Co mieszkała niegdyś w okolicy.

Ona tu się urodziła
I do szkoły tu chodziła.
Magda Supeł się nazywa,
A Węzełek to jej ksywa.

Na cześć Magdy koncert będzie,
W szwach dziś pęka dom kultury.
Ludzie ciągną zewsząd wszędzie
I wystąpią aż trzy chóry.

Pan dyrygent Śpiewak Jacek
Ćwiczy swoich podopiecznych.
Słowik śpiewa gromkim basem,
Barytonem Grześ Konieczny.

Skrzypek Maciej swej gitary struny stroi,
Obok Pałka Wacek na puzonie coś próbuje.
Pani Zosia Cicha dziwnie milczy,
Pewnie ząb ją bardzo mocno kłuje.

W gabinecie czeka lekarz
Pan dentysta Wyrwiząbek.
Zosia biegnie już do niego,
Wkrótce z zębem jest porządek.

Na ten koncert przyjdą tłumnie,
Dzieci , młodzież i dorośli.
Będzie głośno, gwarno, szumnie,
W nocy dzisiaj nikt nie pośpi.

Pan Bruk swoim nowym autem,
Nową szosą szybko jedzie.
Pan Glanc w butach wyświeconych,
Zjawi się tuż po obiedzie.

Wyczesany Jacek z ósmej,
Dziś uczesał się starannie.
Chce podobać się dziewczynom,
A szczególnie jednej pannie.

Pani Skórka, ta co sweter ma obcisły,
Jakby drugą skórę miała,
Idzie razem ze sąsiadką,
Która zwie się Jagna Skała.

Lis Henryka z mężem Zbyszkiem,
Z trójką Lisiąt swoich dzieci,
Spieszą aby zająć miejsce,
W drugim rzędzie albo w trzecim.

Ela Piątek z Sobotą Ewą,
Przyjaciółki od lat wielu,
Biegną by nie stracić chwili,
I już prawie są u celu.

Dziś nikogo nie zabraknie,
Przyjdą wszyscy. Kosmetyczka pani Pięta
Ciągle mile uśmiechnięta,
Pan Kapusta z kwaśną miną.

I pan Kogut z tą dziewczyną
Od tych Gruszków co sad mają.
I Jan Piec co wciąż narzeka,
Że mu zimno i Ryś Zając.

Już na sali się pojawił wójt
Kanonik Janek , sołtys Biskup Tomek,
Ksiądz Potrzeba Rafał,
Za nim chyłkiem organista Słaby Romek.

A Świerkowski, Waligóra  i Laskowski,
Co drwalami są od zawsze w gminnym lesie,
Dzisiaj  sypią dość mocnymi kawałami,
Gromkie głosy hen daleko echo niesie.

W kącie sali dwaj mężczyźni uprzejmości wymieniają,
Jeden Krawiec jest z nazwiska,
Drugi krawcem zaś z zawodu,
Obaj nagle głośnym śmiechem wybuchają.

W  pierwszym rzędzie pan Zawada,
Co rozpycha się łokciami,
W piątym skromny Pająk Wacław,
Który czkawkę ma czasami.

Przyszedł  fryzjer Broda Józef ,
Co zgarbiony trochę jest,
Szkodnik Piotr , Fundament Zygmunt,
Ich  przyjaciel rybak Stasiek Leszcz.

Pewna pani przypomina:
Jestem Mądra Klementyna.
Małolepsza  zaś z uśmiechem,
Trochę lepszą jest być grzechem?

Wtem ucichły wszystkie głosy,
Chór rozpoczął swe peany,
Potem grał Wesoły Igor ,
Z gry na skrzypcach bardzo znany.

Wykonawców było wielu,
Wszystkim bito gromkie brawa,
Co umieli pokazali,
Jest wesoło, jest zabawa.

Po koncercie wielka feta,
Będą tańce, jadło będzie.
Pani Kuchta Stanisława,
Już nakrycia stawia wszędzie.

Kuchareczka Żur Aneta ,
Wszystkim chętnie dziś dogodzi,
Zaś kelnerka Głąb Narcyza,
Pośród  stołów prędko chodzi.

Każdy znalazł coś dla siebie,
Każdy chętnie popróbował,
Smakołyków mistrzów kuchni,
Chleb od Skiby też smakował.

Grzybek chętnie zje grzybową ,
Grzybki w occie lubi też,
Pan Ogórek zaś mizerię,
Od lat wielu znana rzecz.

I  surówek zestaw będzie,
Co przysmakiem są Sałaty.
Śledzia w sosie Śledź dostanie,
Rybę grecką brat Agaty.

Zupę smaczną delektuje się pan Rosół,
Barszcz z uszkami wcina Burak młody.
Klemens Chytry sztukę mięsa,
Z warzywami prosto z wody.

Kluska Brunon pierogami się częstuje,
Student Antek antonówek kilka zjadł.
Zaś Potęga Karol widząc Elę czuje,
Że jak śliwka w kompot nagle wpadł.

Torty, placki, zapiekanki
Pyra Zdzisio już skosztował,
Lody także z czekoladą
I na później by coś schował.

Pielęgniarka pani Chuda Ewelina,
Co tłuszczyku ma na biodrach całkiem sporo,
Wciąż nakłada nowe dania,
Kurczak rzymski i do tego sos z fasolą.

Andzi Gębie to się buzia nie zamyka,
Chyba wszystkie już zakąski spróbowała.
Gdzieś tam w tle cichutko gra muzyka,
Ona rano bóle brzucha będzie miała.

Długo w noc bawili się , tańczyli.
A gdy wszystko zjedli i wszystko wypili,
Stoły, krzesła posprzątali, światła pogasili,
To z uśmiechem  się do domów rozchodzili.

Czy myślicie, że to wszystko
W Wólce Górnej się zdarzyło ?
Ja zdarzenia te i sytuacje wymyśliłam,
I te rymy ułożyłam i spisałam.

Lecz nazwiska są prawdziwe,
Jedne śmieszne , inne dziwne.
Ludzie różnie się nazywają,
Czasem problem z tego mają.

Jeśli kogoś  w jakiejś mierze uraziłam,
Bo czasami to nazwiska mych przyjaciół,
Moich krewnych czy znajomych,
To przepraszam. Ale moje także umieściłam.

ABLA (październik 2011)

U Zosi na urodzinach

piątek, Kwiecień 27th, 2012

Dziś są Zosi urodziny, więc prezenty przynosimy,
i życzenia dziś składamy małej Zosi.
Babcia dała Zosi książkę, ciocia Hela wór słodyczy,
tata z mamą trzy maskotki-bury piesek i dwa kotki.
Każdy przyniósł jakiś drobiazg, chyba tego nikt nie zliczy.
A na koniec wujek Edek podarował mnóstwo kolorowych kredek.

Wszyscy cieszą się , radują i od Zosi oczekują dziś występów.
Zosiu powiedz wierszyk , proszę i piosenkę nam zaśpiewaj
o tym ptaszku i o misiu. Zosiu ukłoń się i zatańcz.
Zosiu  zrób to,  Zosiu tamto. Chwalą się dziś małą Zosią
jaka zdolna, jaka śliczna.
Zosia w tym rwetesie wielkim kredki wszystkie rozsypała,
potem misie przytuliła i zmęczona  oczka zamknęła.
Ale nagle wujek Edek ten wesoły, od tych kredek kolorowych woła:
Zosiu, jeszcze coś nam dziś narysuj. No i Zosia niezbyt rada
przy stoliku swym zasiada i maluje coś zawzięcie.
Potem wszystkim pokazuje: domek, kotka, słonko,
pieski, a obrazek jest zielony i niebieski.
Wszyscy wielce są zdziwieni, zaskoczeni, zatrwożeni.
Do doktora chcą prowadzić Zosię małą, coś dziwnego dziś się stało.
Ona chyba tylko dwa kolory rozpoznaje!
Mama ręce załamuje, czule Zosię obejmuje, tata do pokoju pędzi,
a tam na podłodze  wszędzie leżą kredki rozsypane, połamane.
Tylko dwie zostały całe. I dlatego domek,  pieski są zielone,
no a słonko jest niebieskie.
Mamo, tato  co robicie? Swoje dziecko tak męczycie.
Ona przecież jeszcze mała, chętnie by się pobawiła.
A tu musi występować, na życzenie bliskich popisywać.
To jest przecież także człowiek, chociaż mały,
za występy zbiera wciąż pochwały,
lecz jak każdy czas dla siebie mieć powinna.

ABLA ( listopad 2011 )

Krótkie rozważania na temat bajek

piątek, Kwiecień 27th, 2012

Pamiętacie moi mili czas, gdy bajki wam czytano?
Potem my swym dzieciom, teraz wnukom też czytamy.
Opowieści śmieszne, groźne, niesłychane, tylko dla nich napisane.
Wszystkie dzieci bowiem lubią słuchać bajek na dobranoc,
I zasypiać przytulone do poduszki tak co noc.

W jednej bajce o Kapturku groźny wilk się zjawił,
Pożarł Babcię i Kapturka na dokładkę chętnie schrupał.
Pies co biega u sąsiadów też by chyba to potrafił,
Teraz jednak odpoczywa , bo na dworze straszny upał.

Gdy jedziemy na wycieczkę , oczom naszym ukazują się krasnale,
Poza miastem stoją cicho, tego nie rozumiem wcale,
Bo Sierotka ta Marysia wciąż cierpliwie  na nich czeka,
I Królewna Śnieżka w progu chatki wypatruje też z daleka.

A ta pani, ta ze sklepu co sprzedaje nam warzywa,
Przypomina Babę Jagę , chociaż ona  Ada się nazywa.
Lecz ta miła jest, uprzejma, Jaga  ciągle zaś wyzywa
Jasia i Małgosię co jej chcieli ciastka z domku poodrywać.

Dzisiaj bardzo wczesnym rankiem, kot nam nagle przebiegł drogę.
Czy on buty miał na łapach i kapelusz na swej głowie?
I czy robił duże kroki prawie że siedmiomilowe ?
Jeśli wszystko się nam zgadza, to na pewno był Kot w butach , taka prawda.

A tuż za nim się pojawił ktoś na siwym koniu, to na pewno
Był królewicz, który jechał odczarować swą królewnę
Co zasnęła sto lat temu. Zamek cały mgła spowiła,
Zemsta wróżki  i  jej wróżba to sprawiła.

A Królewna piękna była i Królową złą ,urodą swą zaćmiła.
Ta jej dała jabłko strute i krasnale były smutne.
Wkrótce zjawił się Królewicz i Królewna wnet ożyła,
Jabłko z buzi jej wypadło, zła Królowa poszła na dno.

Łąka piękna jest pod lasem, strumyk łąkę tą przecina,
Pora roku tak to sprawia, że  na jego brzegu czasem
Mnóstwo ropuch się pojawia. Która z nich jest królewiczem,
Jaka będzie dzieci mina, gdy królewicz zechce spełnić ich życzenia?

Dziś kupiłam miarkę grochu, wszystkie ziarna jak okruszek.
Może znajdę jedno, które dziewczę gniotło przez dziesięć poduszek?
Spać nie mogła przez to wcale, nockę całą się żaliła,
Teraz wiemy, że dziewczynka to królewna całkiem miła.

Już makowiec wkrótce upiec nam wypada,
Mak od piasku mam oddzielić trudna rada.
Ja spróbuję, lecz czy zrobię to skutecznie?
Ptaszki małe pomóc muszą mi koniecznie.

Kopciuszkowi w bajce pewnej też pomogły,
Bo Kopciuszek był dla wszystkich bardzo dobry.
Dzięki temu na bal poszła, mały bucik tam zgubiła,
Chętnie oddam swój pantofel, będę dla niej bardzo miła.

Ogród cały kwiatami zasypany, a wśród nich tulipanów jest bez liku,
Z kretowiska wyszedł nagle kret zaspany,
Szukał pewnie Calineczkę , która przygód miała wiele
Aż znalazła się wśród elfów , to jej dobrzy przyjaciele.

Nad mym domem przelatują  klucze ptaków,
Zima zbliża się więc lecą w ciepłe kraje. Lecą gęsi i łabędzie
A wśród nich na pewno będzie ten co brzydki był za młodu.
Przeżył wiele , a to wszystko warte było zachodu.

Bardzo wiele znamy bajek i wierszyków bardzo wiele.
Chętnie dzieciom je czytamy, czy w sobotę, czy w niedzielę,
Ptasie radio, w którym ptaki nadawały swoje trele,
Słoń co ciągle zapominał jak nazywa się  rodzina.

Stefek straszny chwalipięta, Zosia która wszystko sama,
Kotek co z samego rana szedł po drwa do lasu, a tymczasem
Lis cichutko się zakradał i kogutka mu wykradał.
Bo kogutek straszny łasuch na ten groch co lis mu dawał.

Pociąg ciężko się po torach toczył, bo wagonów  ciągnął ze czterdzieści,
Pan Hilary okularów ciągle szukał, nawet tam gdzie sam się nie mógł zmieścić .
W jednym wierszu była krowa  Matyldą  zwana , która latać ciągle chciała,
I dziewczynka w kącie stała, taka mała samochwała.

A w jeziorze  rybkę małą złowił rybak, nad jeziorem chętnie każdy odpoczywa.
Nie  spodziewa się nikt tego, że życzenie spełni jego,
Bo to była rybka złota i choć rybak miał ochotę zjeść ją na śniadanie,
Wnet wyrzucił do jeziora,  tak to w bajkach bywa moje panie.

Tych przykładów mogła bym  wciąż mnożyć tak bez końca.
Przerwę jednak , pójdę przejść się, wyjść na słońce.
Może kiedyś , gdy zechcecie sami mi coś opowiecie,
Przypomnicie, które bajki tak naprawdę lubią dzieci.

ABLA ( listopad 2011 )

Jedziemy na wakacje

piątek, Kwiecień 27th, 2012

Gdy już przyjdzie wczesna wiosna, gdy się zacznie,
Czas pomyśleć o wyjeździe, o wakacjach,
Wybrać trzeba morze, góry lub jeziora,
Czy na wyjazd w leśną głuszę wreszcie pora?

Za telefon trzeba chwycić i zadzwonić,
I pieniążków zebrać trochę, nie przetrwonić,
W internecie też poszperać dla pewności,
Dzisiaj mamy bardzo wiele możliwości.

Morze wabi nas swym szumem delikatnym,
A potrafi też zaskoczyć falą, wiatrem,
Brzegiem morza będzie można spacerować,
A wieczorem zachód słońca obserwować.

Dobra rybka prosto z morza na obiadek,
Nogi zmoczyć w słonej wodzie też wypada,
I opalić czubek nosa na słoneczku,
I pozwiedzać okolicę po troszeczku.

Jeśli morze nam odpadnie już w przedbiegach,
Zaliczymy pewnie góry przecież trzeba,
Kraj nasz zwiedzić i podziwiać piękno jego,
Jezior bezkres, ciszę lasów i do tego

Zobaczymy  jakieś miasta albo wioski,
Utrwalimy w swej pamięci iście polski
Obraz tego co podziwu godne będzie,
I będziemy o tym mówić zawsze, wszędzie.

Wypoczynek jak co roku czynny, pieszy,
U nas zawsze jest na planie pierwszym.
Bo nie sztuką jest wyciągnąć się na plaży,
Trzeba chodzić by kondycję swą poprawić.

Trzeba zwiedzać, mieć otwarte mocno oczy
Na widoki, które nie raz nas zaskoczą.
Trzeba umieć wykorzystać każdą chwilę,
I powiedzieć może komuś: ja tam byłem.

Niepotrzebne nam na razie są wojaże
W obce kraje gdzie baseny albo plaże,
Chyba, że historię kraju poznać chcemy,
I zobaczyć czego u nas nie znajdziemy.

I utrwalić aparatem lub kamerą,
Kiedy krótkie dni się staną to dopiero
Wszystko chętnie obejrzymy i wspomnimy,
I będziemy czekać końca mroźnej zimy.

Bo następny rok nam znowu coś przyniesie,
Spacerować znów będziemy w górach, w lesie,
I poznawać nowe miejsca, nowe rzeczy,
Taki urlop jest najlepszy, któż zaprzeczy?

ABLA ( 2 grudnia 2011 )

Historia różowego domu.

piątek, Kwiecień 27th, 2012

Przyszedł czas by dom ocieplić, więc w rodzinie jest narada,
Jaki wybrać kolor tynku, a czas nagli, trudna rada.

Każdy zdanie swe powiedział i przedstawił swoje racje,
Klamka jeszcze nie zapadła, dokończymy po kolacji.

Ciała swoje wzmocniliśmy, umysł lepiej też pracuje,
Teraz kolor wybierzemy, ja to wiem i ja to czuję.

Wybór jednak był dość trudny, bo kolorów wielka gama,
I finanse też wpływ miały, rzecz powszechnie wszystkim znana.

Wreszcie wszystko jest zapięte na ostatni guzik,
Materiały już zwiezione, już się prace nie opóźnią.

Przyjechali więc fachowcy, za robotę się zabrali,
Podkład pierwszy położyli i pytają się co dalej.

Niech szefowa nam odpowie, jaki kolor był kupiony,
Ściana pierwsza cała w różu, tak ma być na całym domu?

Gdy spojrzałam na budynek, dech zaparło mi troszeczkę,
Buzię coś mi wykrzywiło, jakbym soli zjadła beczkę.

Jaki wybór teraz mamy, tego się wymienić nie da,
Więc panowie róbcie swoje, tak zostanie trudna rada.

Dom już cały ocieplony, kolor tynku sen spędza z oczu,
Inny myśmy wybierali, inny nam na ściany wskoczył.

Gdy przyjechać do mnie miały, koleżanki ze średniej szkoły,
Tłumaczyłam: łatwo trafić, bo tam stoi dom wesoły.

On wygląda jak landrynka, taka słodka i różowa,
Prawie wszystkie domy szare a nasz jeden kolorowy.

Dzięki niemu nawet zimą mamy wiosnę, nie obchodzi nas co mówią ludzie,
Bo nie kolor dla nas ważny, nasze liczą się odczucia a nie cudze.

Lecz ostatnio dowiedziałam się od Tymka, że on się naszego domu wstydzi,
On uważa, że różowy jest dziewczyński, inny kolor  w swych marzeniach widzi.

Żeby wkrótce dziadek ściany przemalował, na zielono, na niebiesko lub beżowo,
Żeby mogły koleżanki go odwiedzić, wtedy czułby się już całkiem komfortowo.

Tłumaczymy, on nie całkiem jest różowy, taki odcień już nikogo nie zaskoczy,
Jak się komuś nie podoba, to przechodząc obok, niechaj mocno zamknie swoje oczy.

ABLA ( listopad 2011 )

Czas na działanie

piątek, Kwiecień 27th, 2012

Czasy mamy dzisiaj ciężkie, każdy gdzieś przed siebie gna,
Chce coś zdobyć, coś osiągnąć, a nie zawsze pracę ma.

Lecz bywają także tacy, tylko patrzą by coś dostać,
I nie garną się do pracy, w swym  nieróbstwie wolą zostać.

Ja rozumiem, bezrobocie, nagle wszystko tracisz,
A ktoś inny jest bez pracy, jednak ciągle się bogaci.

Tu oszuka, tam ukradnie, nie zhańbi się pracą,
Ty harujesz jak ten wół, drudzy się bogacą.

Dobrze jeśli dziś w tym pędzie, ma ktoś czas i dobre chęci,
By coś zrobić oprócz pracy, innych do działań zachęcić.

Praca przecież bardzo ważna, bez pieniędzy ani rusz.
Lecz nie tylko pracą żyjesz, więc rozejrzyj się dziś już.

Może znajdziesz coś dla siebie, co ci satysfakcję da,
I pozwoli ci rozwinąć, umiejętność, którą masz.

Ktoś zdolności ma plastyczne, inny muzykalny jest,
Ktoś coś pisze, inny zbiera lub w aktorstwie dobry jest.

Albo ogród swój uprawia, tak dla czystej przyjemności,
I wymienia doświadczenia,  pokazuje umiejętności.

Możliwości jest tak wiele, że nie sposób o tym pisać,
Gdy się w głowie coś narodzi, trzeba zaraz wykorzystać.

Jeśli coś robimy z chęcią, z przekonaniem o sukcesie,
Na bok idą wszelkie troski i od razu działać chce się.

ABLA (  28 lutego 2012 )

Album ze zdjęciami

piątek, Kwiecień 20th, 2012

Album swego życia otwierasz,
Przeglądasz kartka po kartce,
Kto na tym zdjęciu? – pytasz nie raz.
Czy nie poznajesz po tej małej lalce?

Uśmiechasz się na te wspomnienia,
Z nostalgią wracasz w te chwile,
Chociaż czas nas tak bardzo zmienia,
Dzieciństwo wspominasz mile.

Później widzisz młodą dziewczynę,
W domu, na wakacjach, w szkole,
Jej koleżanki, rodzinę,
Tamte dni, czy dzisiaj wolę?

Znów przerzucasz kilka kartek,
Widzisz przemijający czas,
To co przeżyłaś było warte
Tych chwil, choć kiedyś nie będzie nas.

Teraz zerkasz na pannę młodą,
Uśmiechniętą, radosną,
Przypominasz sobie, bo byłaś
Szczęśliwa, tak jakbyś witała wiosnę.

Potem mąż Twój na zdjęciach, dzieci,
Widzisz po nich, że czas mija,
Nie spostrzeżesz, a dzień nadleci
Gdy zapytasz: to ja, czy nie ja?

Gdzie podziała się tamta dziewczyna,
Którą przecież tak dobrze pamiętasz?
Co się stało, gdzie tkwi przyczyna,
Teraz zdjęcia oglądasz od święta.

Bo przychodzi taki moment, chwila,
Że niechętnie patrzysz na zdjęcia,
Żal Ci życia długiego jak mila,
Nie ma  ludzi, o których pamiętasz.

Już nie widzisz swych dzieci malutkich,
Jak chowały się w Twoje ramiona,
Swą radością rozwiewały Twe smutki,
Miłość do nich wszystko pokona.

Czasem łezkę uronisz malutką,
Po cichutku, gdy nikt nie patrzy,
Nie chcesz bliskim przysparzać smutku,
Żyjesz dla nich, wiesz co to znaczy.

Lecz po chwili znów się uśmiechasz,
Te dorosłe chłopaki, Twe dzieci,
Wciąż kochasz, choć czasem narzekasz,
A czas nieubłaganie leci.

Znów malucha widzisz na zdjęciach,
Jesteś dumna ze swego wnuka,
I nie mówisz, że brak Ci zajęcia,
Lecz w albumie wzrokiem szukasz.

Jest, znalazłaś, to małe zdjęcie,
Zrobione kiedyś z samego rana,
Wiesz kto  na nim, masz pojęcie?
To przecież jesteś Ty sama.

Abla ( 20 kwietnia 2012 )

Cztery pory roku

czwartek, Kwiecień 19th, 2012

Witaj wiosno moja miła , ulubiona poro roku,
Ty do życia pobudziłaś cały świat.
Kolorowo i zielono jest już wokół,
Ja podziwiam Cię niezmiennie wiele lat.

W mym ogrodzie już zakwitły pięknie kwiaty,
Tulipany i żonkile, biały bez.
I szafirki te błękitne jak to niebo,
Przebiśniegi wychyliły główki też.

A czereśnia obsypana białym kwiatem,
To wygląda jak szczęśliwa panna młoda,
Co do ślubu się szykuje wczesnym rankiem,
Lecz niedługo spadną kwiaty – szkoda.

Na gałązce ostrokrzewu mały ptak się usadowił,
Wszędzie słychać jego piękny śpiew.
Deszcz majowy zrosił trawę,
Krople w słońcu lśnią na liściach drzew.

Gdy na ławce dziś usiadłam,
By podziwiać piękno wiosny,
Niestrudzonych pszczół robotnic
Usłyszałam delikatny dźwięk radosny.

Czerwiec kończy się a z nim
Wiosna nasza już umyka.
Witaj lato piękne , złote.
W moim sercu gra muzyka.

Coraz więcej roślin kwitnie,
Zieleń jeszcze jest soczysta.
Już zbieramy pierwsze plony,
I owoce i warzywa oczywiście.

Piękne lato co okresem jest wakacji,
I dla dzieci, dla młodzieży, dla dorosłych.
Czasem chmury nam przysyła z burzą, z deszczem,
Wtedy może skutecznie humor popsuć.

Nie martw się, po deszczu będzie słońce,
Będzie kąpiel w rzece lub w jeziorze,
Będzie spacer w górach, w lesie, bieg po łące,
I zobaczysz nasze piękne polskie morze.

Pora roku inna wkrótce,
Słońce świeci bardzo nisko,
Dni się stają coraz krótsze
Jesień, jesień jest już blisko.

Plony z pól już pozbierane i warzywa i ziemniaki,
I owoce z naszych sadów  cieszą oko.
A nad łąką bocian leci ,
Dzikie gęsi  nad mym domem gdzieś wysoko.

Liście piękne, kolorowe leżą w parku,
I kasztany i żołędzie też.
Przyjdą dzieci, nazbierają, zrobią bukiet,
I ludziki takie śmieszne, wiesz?

I zwierzęta czują zmianę,
Mały jeż i zając i wiewiórka.
Właśnie dmuchnął silny wicher,
I nastroszył ptakom piórka.

Jesień to kapryśna pora roku,
Raz jest słońce a raz deszcz.
Czasem złota jesień nas zachwyca,
Innym razem deszcz i mgła zasmuca.

Wszystkie liście już opadły,
Woda ścięta cienkim lodem.
Idzie zima mroźna Pani,
Z rana już powiało chłodem.

Ptaki dawno odleciały, a zwierzęta
Śpią zimowym snem głębokim.
Pierwszy śnieg zaczyna padać,
Zimny wiatr zapukał do mych okien.

Z każdym dniem jest coraz więcej śniegu,
Dzieci swoje sanki wyciągnęły,
I bałwana ulepiły i śnieżkami się rzucały,
Na pobliskim lasu brzegu.

Parę dni i rok się skończy,
Będzie szampan, tańce i zabawa,
Ludzie wyjdą ze swych domów.
Gdy ta noc szczególna minie
Zgasną światła i ucichnie wszelka wrzawa.

Wiele czeka nas zimowych dni i nocy
I spacerów po iskrzącym, białym śniegu.
Potem wiosna przyjdzie znowu,
Swoim pięknem nas zaskoczy,
I staniemy w życiu swym na nowym brzegu.

ABLA ( październik 2011 )

Ballada o zimie

czwartek, Kwiecień 19th, 2012

Przyszła zima sroga dziś z samego rana,
Śniegiem nam sypnęła, droga zasypana.

Sanki wyciągnijmy, zawołajmy dzieci,
Niech lepią bałwana, puszek z nieba leci.

Może w śnieżki także, pobawią się chętnie,
Niechaj korzystają, dziś na dworze pięknie.

Popatrz Maryś, popatrz, zimno dziś na dworze,
Usiądź przy kominku, zaraz drew dołożę.

Dzieci wrócą wkrótce, trochę przemarznięte,
Obok nas przysiądą, rozgrzeją się chętnie.

Jutro wezmą znowu, sanki, łyżwy, narty,
Mróz za oknem skrzypi, to już nie są żarty.

ABLA ( 26/27 stycznia 2012 )