Archiwum z Lipiec, 2012

Leń

wtorek, Lipiec 31st, 2012

Jest takie dziwne stworzenie,
Co postać swoją zmienia,
Znamy je wszyscy z pewnością,
Bo czasem u nas gości,
Jedni przyjmują go chętnie,
Drudzy niezbyt namiętnie,
Po cichu czasem się skrada,
Bo przecież nie wypada,
Zjawić się nagle, zaskoczyć,
By ze zdziwienia ktoś zrobił oczy,
Wielkie niczym talerze,
Zapytał : skąd się bierzesz?
A on, ten dziwny stwór,
Nie powie: przyszedłem z gór,
Bo tak naprawdę znikąd przychodzi,
I tobie chce zaszkodzić.
Gdy już dopadnie, zniewala,
Nogami ruszyć nie pozwala,
Ręce też są jak nie twoje,
Chętnie siedzisz w swym pokoju,
Tęsknym okiem na tapczan spoglądasz,
Spokoju, ciszy tylko żądasz,
Nie obchodzą cię prace domowe,
A pranie, że nie gotowe?
Obiad zrobisz później,
Nie szkodzi, że gdzieś się spóźnisz.
Stan taki często się nie zdarza,
Czasem się jednak przydarza,
Bólem głowy się zasłaniasz,
Mówisz, że to z niewyspania.
Na twarzy obojętna mina,
Skąd się wzięła, gdzie przyczyna?
Możesz tkwić w tym stanie cały dzień,
Bo po prostu opanował cię „ leń „.

ABLA ( 28 lipca 2012 )

Imieniny Anki, Hanki, Mirki i Grażyny

niedziela, Lipiec 29th, 2012

Anki, Hanki, Mirki i Grażyny,
Mają dzisiaj imieniny,
Spieszmy złożyć im życzenia,
Zdrowia, szczęścia i spełnienia
Marzeń małych i wielkich,
Niech odejdzie zło wszelkie,
Sen spokojny niech będzie,
Słońce świeci zawsze, wszędzie,
Troski w kąt się schowają,
Dobre chwile niech trwają,
Ludzie będą życzliwi,
Złość niech twarzy nie krzywi,
Trawa zawsze zielona,
A ty czasem szalona,
Wszystko jednak w umiarze,
Niech ci życie ukaże,
Drogę  jedną, właściwą,
Nie patrz w lustra te krzywe,
Bądź wesoła, radosna,
Zobacz, w parku jest sosna,
Przytul się do niej troszeczkę,
Zabierz od niej co lepsze,
Pomyśl co ma się spełnić,
Spokój duszę wypełni.
Te życzenia i jeszcze więcej,
Pragnę złożyć najgoręcej.
Niech je przyjmą te dziewczyny,
Które mają imieniny,
Właśnie dzisiaj już od rana,
A znam je osobiście sama.

ABLA ( 26 lipca 2012 )

 

Jeszcze trochę o lecie

niedziela, Lipiec 29th, 2012

Lato w pełni, a ranki zimne, mgła łąki spowiła,
Może jesień wcześniej przyszła i aurę zmieniła?
Zaszczyciła nas swą obecnością, a my lata chcemy,
Jak wyglądają letnie ranki, prawie już nie wiemy.

Marzymy , by przejść się po łące, o świcie gdy rosa,
Podziwiać kwiaty piękne, pachnące, chodzić po niej boso,
Zobaczyć  świat jak po nocy budzi się, rozkwita,
Usłyszeć ciszę poranną, ona nas powita.

Siłę i energię weźmiemy rankiem od przyrody,
Na dzień nam starczy cały, poczujemy swobodę.
Optymizmem i radością zarazimy wszystkich,
Obcych, znajomych i naszych bliskich.

ABLA ( 23 lipca 2012 )

Nieproszeni goście

niedziela, Lipiec 29th, 2012

Siedzę sobie grzecznie przy stole,
Miły dzień, zajadam obiadek,
Rodzina skupiona przy jedzeniu,
Nagle ruch jakiś, czy to przypadek?

Wszyscy zniecierpliwieni,
Gość nieproszony zjawił się  znienacka,
Zagląda do talerzy, próbuje,
Każdy kubek przejrzany i tacka.

Na tym nie koniec, wieczór przychodzi,
Siedzę na tarasie, chcę się ochłodzić,
A tu nagle gości cała gromada,
Nieproszonych, do uczty zasiada.

Rozpoczyna się biesiada krwawa.
Myślisz pewnie: na żart to zakrawa.
To nie żart, to prawda szczera,
Stado komarów się dobiera,

Gryzą całe ciało, nogi i ręce,
Są nienasycone, ciągle chcą więcej.
A intruzy, co obiad wyjadały,
Nieproszone na talerz siadały?

To nic innego jak wściekłe osy,
Gdy pożądlą krzykniesz w niebogłosy,
Goście tacy nie są widziani mile,
Uprzykrzają życie, radosne chwile.

Gdy się pojawią prawdziwi goście,
Nie panikuję, chętnie ugoszczę,
Poczęstuję tym co mam dobrego,
Porozmawiam z nimi do tego.

Lubię gości, choćby nieproszonych,
Mile są widziani w naszym domu.
Dobrze jest spotkać się z kimś czasami,
Nie spędzać czasu jak odludki – sami.

Samotność, brak towarzystwa dobrego,
Z pewnością źle wpływa na każdego.
Spotykajmy się z kimś od czasu do czasu,
Nie tłumaczmy brakiem chęci i czasu.

ABLA ( 24 lipca )

 

Nostalgiczny dzień

niedziela, Lipiec 22nd, 2012

Lekkie chmury na niebie, słonko niewinnie spoziera,
W tle muzyka francuska, trochę wesoła, czasem nostalgiczna,
Jestem tu i teraz.

Nastrój dziwny mnie ogarnia, jakiś żal, tęsknota,
Za tym czasem co przeszedł, za latami co nie wrócą,
Jest dzisiaj, co potem?

Cieszyć się powinnam życiem, pięknym widokiem przed oczami,
Są bliscy, których kocham, może powinnam potańczyć, pośpiewać,
Z głębi serca czasami?

ABLA ( 21 lipca 2012 )

Wieczór ludowy

niedziela, Lipiec 22nd, 2012

Wieczór zbliża się ludowy, więc ludowy przywdziej strój,
Niech on będzie kolorowy, taki też jest nastrój mój.

Dziś potrawy są ludowe, bardzo proste ale smaczne,
Tu chleb wiejski i kaszanka, połcie szynki są też znaczne.

Smalec, skwarki i ogórek, ten kiszony no bo wiecie,
Jeśli wieczór mamy wiejski, wszystko wiejskie na tapecie.

W garnku czeka żurek z jajkiem, salcesonu dwa rodzaje,
No i kilka pęt kiełbasy, czy to wszystko? Tak się zdaje.

Jeszcze chyba placek jest, wiejski, z wiśnią i kruszonką,
Spróbujemy smacznych dań, zanim zajdzie jasne słonko.

Zapomniałam o pasztecie i w mundurkach pyry młode,
Gzik z cebulką i szczypiorkiem, dobrze działa na urodę.

Kamionkowe garnki, misy, kilka znajdzie się w mej kuchni,
Świece nastroju dopełnią, więc uważaj i nie zdmuchnij.

I muzyka nam przygrywa, taka skoczna i wesoła,
Nogi same rwą do tańca, tańczmy więc dokoła stoła.

Ogień będzie nam przyświecał, wprost z ogniska, nastrojowy,
Czym zachęcić mam was jeszcze, biesiadować kto gotowy?

ABLA ( 22 lipca 2012 )

Kłamstwo

niedziela, Lipiec 22nd, 2012

Jak kłamstwo powstaje, gdzie rodzi, gdzie zaczyna,
Gdzie jest jego źródło, gdzie tkwi przyczyna?
Kłamią ludzie dorośli, młodzież kłamie i dzieci,
Zaczyna się niewinnie, a potem już leci.
Dzieci kłamią ze strachu, przed karą, odmową nagrody,
Kłamią bo się boją zakazów, braku swobody,
Gniewu rodziców, nauczycieli, brną w kłamstwie dnia każdego,
Swoich rówieśników kłamią na domiar wszystkiego.
Później jako dorośli znów nie mówią prawdy,
Ciągnie się za nimi kłamstwo, trudno je rzucić, doprawdy.
Lęk, obawa rodzą kłamstwo, jak do błędu się przyznać,
Co powiedzą najbliżsi, trudno potknięcia swe wyznać.
Można by wielu przykrości uniknąć, nie mijając się z prawdą zbyt często,
Ktoś by doradził, pomógł, na szczerość trzeba się zdobyć, a to swoiste męstwo.
Boli gdy kłamie osoba bliska, przyjaciel, ktoś z rodziny,
Z czego wynika unikanie prawdy, gdzie szukać przyczyny?
Kłamstwo zawsze wyjdzie na jaw, światło ujrzy dzienne,
Czasem powoli, czasem nagle, takie są prawdy niezmienne.

ABLA ( 20 lipca 2012 )

O lecie rozmyślania

niedziela, Lipiec 22nd, 2012

Zima była, czekaliśmy wiosny,
Każdy mały promyk słońca cieszył,
Dni stawały się coraz dłuższe,
Świat zmieniał swe oblicze,
Kto nie widział jego piękna, grzeszył.

Zieleń z początku soczysta, młoda,
Z każdym dniem coraz bardziej dojrzała,
Pachnące kwiaty wesołe,
Rój pszczół na nich każdego dnia,
Błękitu nieba dotknąć bym chciała.

Wreszcie przyszło lato w całej krasie,
Wiosnę chciało zaćmić urodą,
Deszczu dużo przyniosło i burze,
Świat rozkwitł jak co roku,
Cieszymy się latem, letnią swobodą.

Łany zboża w polach lśnią złociście,
W nich chabry, maki polne wyrosły,
Śpiew skowronka wieczorną porą,
Motyle na kwiatach w ogrodzie,
Jest lato, nastrój ogarnia podniosły.

Woń kwiatów pobudza nasze zmysły,
Piękne widoki utrwalić chcemy,
Wiatr leciutko trąca liście,
Na leżakach odpoczywamy,
Że świat piękny latem, o tym wiemy.

ABLA ( 11 lipca 2012 )

 

Letni deszcz

niedziela, Lipiec 22nd, 2012

Kapu kap, kapu kap, deszcz znów padać zaczął,
Groźny się rozszalał wiatr, chmury mocno płaczą.
Nagle się zjawiły, nie wiadomo jak i skąd,
Brak już na nie siły, nie lubić ich to błąd?

Kapu kap, kapu kap, deszczu jest w nadmiarze,
Jasne słonko milsze, niechaj się pokaże.
Zaświeciło słońce po ulewnym deszczu,
Jasne i gorące, niechaj świeci jeszcze.

Kapu kap, kapu kap, burza do nas przyszła,
Błyski aparatem łap, niebo wciąż się błyska.
Huk piorunów nas przeraża, straszna nawałnica,
Trąba tańczy, niszczy wszystko, straty ludzie liczą.

ABLA ( 12 lipca 2012 )

 

Hej, tam pole

wtorek, Lipiec 17th, 2012

Hej, tam pole, w polu miedza,
a niej dwa zające,
Kuropatwy obok siedzą,
Na zielonej łące.
Piękny motyl, pawie oczko,
Na biedronkę mruga,
Tu kaczeńce, a tam jaskry,
Tak jak łąka długa.

Hej, tam pole, a na polu,
Rzepak kwitnie złoto,
Rój pszczół na nim się uwija,
Zbiera pył z ochotą.
Tam jaszczurka zwinka chyłkiem,
Wśród trawy pomyka,
Konik polny skrzypki stroi,
Wnet będzie muzyka.

Hej, tam pole, a na polu,
Pracują żniwiarze,
Droga do domu daleka,
Słonko drogę wskaże.
Ściana lasu to granica
Ogromnego pola,
Stado łani tam umyka,
Taka zwierząt dola.

Hej, tam pole …

ABLA ( 17 lipca 2012 )