Archiwum z Wrzesień, 2012

Do koleżanek ze szkoły średniej

niedziela, Wrzesień 30th, 2012

 

Cześć dziewczyny, koleżanki z ławy szkolnej. Czy wy wiecie ile czasu upłynęło
od lat tamtych, tych swawolnych? Gdyśmy pierwszy raz spotkały się w tej
szkole i w tej klasie, gdy poznała Ewa – Ulę, Ala – Hankę, Ola – Basię?
Już minęło z górą lat czterdzieści, kawał życia, to się w głowie mej nie mieści.
Potem były 4 lata i nauki i zabawy. Jak ten czas nam szybko minął, myśmy sobie
z tego nie zdawały sprawy. Potem przyszedł maj pamiętny, czas matury,
egzaminów czas. No a potem w inną stronę poszła każda z nas.
Wiele razem przeżyłyśmy, wiele prac klasowych pisałyśmy i domowych zadań
było wiele. I wycieczki i wagary także były. Lecz te lata nasze młode
bezpowrotnie się skończyły.
W międzyczasie kilka spotkań wspólnych było, oczywiście z naszą panią od polskiego-
wychowawczynią. Lecz nie wszystkie koleżanki przyjechały, bo nie mogły lub nie chciały.
Jeszcze inne wyjechały gdzieś daleko i kontaktu z nimi nie ma aż do dziś żadnego.
Wspominamy nasze koleżanki bliskie, co odeszły już na zawsze. To Iwona, Irka, Gosia…
Łza się w oku kręci, a żal serce ściska. Lecz my zawsze mieć będziemy Je w pamięci.
Czas ucieka bardzo szybko, wkrótce czeka nas rocznica.To 40 lat od chwili gdyśmy
mury naszej szkoły opuściły. Więc tak myślę, zdałoby się znów urządzić gdzieś spotkanie,
ale wówczas bez wymówek moje panie. Coś wstrzymuje Was? Powiedzcie. Przecież każdej z nas lat
przybyło, włosów siwych, zmarszczek, kilogramów może. Lecz my w duszach swych
jesteśmy takie same, wciąż niezmienne, my dziewczyny z klasy L4D.
Zdrowie czasem też szwankuje, coś tam strzyka, coś zakłuje. Czasem problem jest poważny,
bo problemy i radości także ma z nas każda.Może słowa moje właśnie przeczytamy za miesięcy kilkanaście, może wcale, albo gdy
wcześniej się spotkamy, tylko chęci swe okażcie. Będzie nam na pewno miło, aby było
jeszcze milej to coś zjemy, wypijemy i muzyki posłuchamy no i same przy akompaniamencie
akordeonu  pośpiewamy.Jak myślicie , gdzie robimy to spotkanie? Czy w lokalu gdzieś w Poznaniu, czy w ogrodzie
u mnie chcecie? Jestem chętna przygotować wszystko, więc powiedzcie , przyjedziecie?
Jeden tylko jest warunek – o pogodę chodzi ładną, bezdeszczową, bez wichury, ze słoneczkiem.
Choćby nawet kilka kropel deszczu spadło nic nie szkodzi, no bo przecież
zadaszenie dosyć duże mam w ogrodzie . A nam o to chodzi by wesoło było, humor
wszystkim dopisywał, bo on przecież jest podstawą dobrych spotkań.
Czekam też na inne propozycje.

                                              Serdecznie Was pozdrawiam
Wasza koleżanka Ala   ( 26 listopada 2011 )

 

Ciasteczko Ani

niedziela, Wrzesień 30th, 2012

Ania dostała kubeczek,
Kubeczek był mały, przecież,
Ania też była mała,
Kubeczek mały więc miała.

Do tego mały talerzyk,
Na nim ciasteczko leży,
Ciasteczko z bakaliami,
Dostała i co dalej?

Ania skrzywiła nosek:
Inne ciasteczko proszę,
Ciasteczko z serkiem lubię,
Z tego bakalie wydłubię.

W kubeczku dostała mleczko,
Do mleczka pasuje ciasteczko,
Wypiła mleczko duszkiem,
Choć było z małym kożuszkiem.

Ciasteczka z serkiem nie było,
Bo właśnie się skończyło,
Ania rada, nie rada,
Inne ciasteczko zajada.

Zjadła to z bakaliami,
I wiecie co było dalej?
Uśmiechnęła się miło:
Dziękuję, dobre było.

ABLA ( 29 września 2012 )

 

Babcina farfurka

niedziela, Wrzesień 30th, 2012

W trawie tuż za płotem, farfurka leżała,
Mała, zapomniana, czasy pamiętała,
Gdy stała wśród innych farfurek za szybą,
W prastarej komodzie, obok kubków chyba.

Ścieżką za tym płotem, pies na spacer bieży,
Spogląda ciekawie, cóż widzi ? – talerzyk.
Przydałby się taki, może ktoś położy,
Trochę kości smacznych, kiełbaskę dołoży?

Tuż za pieskiem przyszedł czarno- biały kotek,
Kotek chociaż mały, przeskoczył przez płotek.
Na talerz spogląda, już widzi, już czuje,
Jak mleko z farfurki języczkiem zlizuje.

Poszedł kotek dalej i nagle spod krzaczka,
Mała, szara myszka skoczyła znienacka.
Śliczny jest ten talerz, myśli myszka mała,
Zimą bym się chyba na nim poślizgała,

Gdy woda zamarznie, na tym talerzyku.
Zastosowań może mieć talerz bez liku.
Ścieżką szła dziewczynka, na talerz spojrzała:
Przecież chyba taki, moja babcia miała.

Od dawna się smuci, gdzie jest jej talerzyk,
Że się nagle znalazł, pewnie nie uwierzy.
Podniosła talerzyk, trochę oczyściła,
Pobiegła do domu. Babciu moja miła,

Zobacz co ci niosę, zgubiony talerzyk,
Babcia kręci głową, oczom swym nie wierzy.
Gdzie znalazłaś wnusiu, tę śliczną farfurkę,
Wszędzie jej szukałam, za płotem, za murkiem.

Wnuczka jest zdziwiona, przecież to talerzyk.
Farfurką go zwano? Nie może uwierzyć.
Czasy się zmieniły, dziś nie ma farfurek,
Pamiętają o nich, babcie co niektóre.

ABLA ( 29 września 2012 )

Nastała jesień

środa, Wrzesień 26th, 2012

Lato odeszło,
Już jesień,
Ciepłe poranki w zapomnieniu,
Słońce nisko na niebie,
Dni krótkie,
Świat wcześnie pogrąża się w cieniu.

Kolorowe liście,
Szeleszczą opadając,
Barwny kobierzec na ziemi tworzą,
Plony zebrane,
Szare pola,
Tam właśnie traktory żyzną ziemię orzą.

Ruda wiewiórka,
Szara myszka,
Robią zapasy, wkrótce zima,
Sina mgła,
Rosa na trawie,
Nowa pora roku – jesień się zaczyna.

ABLA ( 26 września )

Łóżko

wtorek, Wrzesień 25th, 2012

Łóżko moje wygodne, moje ukojenie,
Łapiesz mnie w swe objęcia, prowadzisz gdzie cienie,
Pozwalasz odpocząć i rozprostować kości,
Doceniam to bardzo, od zawsze, od małości.

Mięciutka poduszka i cieplutka kołderka,
Zerkają na mnie zachęcająco, też zerkam,
Czytam nieraz w łóżeczku, krzyżówkę rozwiążę,
Nad Sudoku pomyślę, przed snem jeszcze zdążę.

Wiersz często piszę w łóżku, lubię pisać wiersze,
Czasem, gdy się położę mam chęci najszczersze,
By nie zasnąć zaraz, głowa sama opada,
Co z tym fantem zrobić, jaka na to jest rada?

Lubię moje łóżko tak co dzień, jak w niedzielę,
Mebel praktyczny, wygodny, funkcji ma wiele,
Wszak łóżko różnym celom służy od zarania,
Dla przyjemności, uciech, nie tylko do spania.

ABLA ( 23 września 2012 )

 

Rykowisko

wtorek, Wrzesień 18th, 2012

Pogoda piękna, choć jesień za progiem prawie,
Spacer z kijkami w rękach, patrzymy co w trawie,
Może maślak jakiś się trafi, może kozak,
W młodym zagajniku nad wodą, albo w brzozach.

Słońce świeci, wiatr nie porusza gałązkami,
Trochę rozmawiamy, śmiejemy się czasami,
W pewnej chwili słyszymy w oddali jakiś dźwięk,
Stajemy zasłuchane i ogarnia nas lęk.

Donośny ryk co chwilę powtarza się w lesie,
Ciarki po plecach przechodzą, dźwięk echo niesie,
Zaczęły się gody jeleni, rykowisko,
Zwierzęta są groźne, bronią łań nade wszystko.

A my? Spotkania z jeleniem przecież nie chcemy,
Jego rogi twarde, coraz prędzej idziemy,
Zerkamy między drzewa, strach skrzydeł nam dodał,
Powie ktoś: dziewczyny, spotkała was przygoda!

Wolimy inne przygody, inne spotkania,
Niech jeleń zajmie się łanią, nikt mu nie wzbrania,
My nasz spacer z kijkami spokojnie skończymy,
Już jesteśmy daleko, już się nie boimy.

ABLA ( 18 września 2012 )

Czekamy na weekend

wtorek, Wrzesień 18th, 2012

Budzę się jak co dzień wczesnym rankiem,
Znów kolejny poniedziałek nastał,
Niedzielę pożegnałam z niechęcią,
Pragnęłam by weekend jeszcze został.

Albo by troszeczkę się wydłużył,
Choćby jeszcze jeden dzionek mały,
Może święto po drodze się trafi,
Nastrój będzie wtedy doskonały.

Tak jest zawsze, z początkiem tygodnia,
Liczymy dni ile to zostało,
By upragniony weekend powitać,
Ciągle wolnych dni jest nam za mało.

Cieszymy się, lecz zapominamy,
Że z każdym dniem, tygodniem, miesiącem,
Przybywa nam lat, jesteśmy starsi,
Czas upływa tak jakby niechcący.

Nie myślmy o tym co nieuniknione,
Cieszmy się każdym dniem, wolną chwilą,
Liczmy na palcach dni do weekendu,
Niech tydzień nie będzie długą milą.

ABLA ( 17 września 2012 )

 

 

Spacer w parku

wtorek, Wrzesień 18th, 2012

Dzieci poszły na wycieczkę,
Ścieżką do parku, za szkołą,
Jesienne słonko świeciło,
Liście tańczyły wesoło.

Każde dziecko miało znaleźć,
Trochę kasztanów, żołędzi,
Zwierzątka będą, ludziki,
Nikt dzisiaj sił swych nie szczędzi.

Pęki liści kolorowych,
Znalazły się wkrótce w klasie,
Dzieci pracują z ochotą,
Wystawkę prac zrobić zda się.

Wyobraźnia nie zna granic,
W pomysłach się prześcigają,
Uśmiech z ich twarzy nie znika,
Zajęcia praktyczne mają.

ABLA ( 13 września 2012 )

 

Pierwszoklasiści rozpoczęli naukę

wtorek, Wrzesień 18th, 2012

Już szkolny dzwonek zadzwonił,
Swym dźwiękiem dzieci zawołał,
Wakacje są we wspomnieniach,
Teraz na co dzień jest szkoła.

Pierwszy dzwonek jest sygnałem:
Przyzwyczajenia zmienić czas,
Powitać zeszyty, książki,
Za rok będzie jezioro, las.

Pierwszaki bardzo przejęte,
Minęło życie przedszkolne,
Nauka poprzez zabawę,
Nie wrócą lata swawolne.

Obowiązków mają dużo,
Zadania odrobić trzeba,
Nauka to praca dzieci,
Wiedza nie spada z nieba.

ABLA ( 12 września 2012 )

Do niewyspanej Ali

wtorek, Wrzesień 18th, 2012

Hej, kobieto, idź już spać,
Musisz przecież rano wstać.
Chciałabyś dzień przedłużyć?
Zmęczenie ci nie służy.
Powieki opadają,
Głowa ciężka się staje,
Gdy wypoczniesz, odżyjesz,
Nic na łeb, na szyję,
Jutro przecież też jest dzień,
Chcesz wyglądać niczym cień?
Popołudnie przespałaś,
Przecież wiesz, musiałaś,
Manko w spaniu trochę masz,
Odpoczywaj, gdy masz czas.
Jak nie dośpisz, spójrz w lustro,
Nie wyglądasz jak bóstwo,
Sine kręgi pod oczyma,
Jak długo chcesz tak wytrzymać?
Wyspana będziesz kwitnąca,
Pochwałom nie będzie końca.
Znikaj więc, kołderka czeka,
Przyzywa cię, nie zwlekaj.
Jutro powiesz: ona rację miała.
Nareszcie się wyspałam.

ABLA ( 8 września 2012 )