Archiwum z Listopad, 2012

Dary jesieni

środa, Listopad 28th, 2012

Idzie jesień drogą,
Ciężki koszyk niesie,
Hej, jesieni miła,
Co w koszyku niesiesz?

Dla każdego mam dary,
Jestem bardzo szczodra,
Uśmiech wszystkim twarz rozjaśni,
Będą mówić – jesień dobra.

Idzie jesień drogą,
Ugina się pod koszem,
Hej, jesieni miła,
Koszyk ci poniosę.

Pełen owoców dorodnych,
Warzyw rozmaitych,
Barwnych jesiennych kwiatów,
Nie zbraknie też przy tym.
Idzie jesień drogą,
Inny koszyk niesie,
Hej, jesieni miła,
Zostawisz go w lesie?

Nazbierała jesień,
Kasztany, żołędzie,
Niech zwierzęta mają,
Gdy zima przybędzie.

ABLA ( 28 listopada 2012 )

Różne oblicza jesieni

wtorek, Listopad 27th, 2012

Długie, ciemne poranki,
Mgła gęsta jak mleko,
Wilgoć, która przenika ciało,
Niebo chmurami zasnute,
Słońcu wyjść nie daje,
Zostać w domu by się chciało.

Gdzieś podziała się jesień,
Kolorowa, złocista,
Z uśmiechem promiennym na twarzy,
Chrzęst liści pod stopami,
Spacer po południu w parku,
W słoneczny dzień się marzy.

Niedawno babie lato,
Srebrzyło kroplami rosy,
Mieniło w słońcu tęczowo,
Dziś rankiem trawa się srebrzy,
Mróz ścina wodę w kałuży,
Już jesień wygląda zimowo.

Tak różne jesieni oblicza,
Witają nas co roku,
A każde z nich ma swój urok,
Ja  lubię słońca blaski,
Ktoś deszczem się zachwyca,
Spotkamy jesień znów za rok.

ABLA ( 27 listopada 2012 )

Szalik dla Basi

wtorek, Listopad 20th, 2012

Dziergała babcia szalik dla Basi,
Piękny, jak tęcza kolorowy,
Zbliżały się Basi imieniny,
Na dzień ten szalik ma być gotowy.

Oprócz szalika zrobiła czapeczkę,
Z pomponem, tak śliczną jak szalik,
Gotową schowała na dnie szuflady,
Czapeczkę zdobił mały koralik.

Kłębuszki wełny były w koszyku,
Tuż przy fotelu, na podłodze,
Obok babcinych nóg leżał kotek,
Martwiła się babcia o kotka srodze.

Od rana markotny, miauczał żałośnie,
Na spacer nie poszedł, nie pił mleczka,
Myślała babcia: co mu się stało?
Codziennie była pusta miseczka.

Przestała babcia dziergać szalik,
Wyszła z pokoju na krótką przerwę,
A gdy wróciła oczy przetarła,
Nagle poczuła tak wielką werwę,

Że po pokoju zaczęła biegać,
I szukać kotka, który znikł nagle,
Kłębuszek wełny też się zapodział,
Oj kotku, kotku, zwinąłeś żagle?

Wełna jest przecież nieodzowna,
By Basia nowy szalik dostała,
Gdzieś ty się schował, mój mały trzpiocie?
Wołała babcia, gdy go szukała.

A kotek cicho siedział pod szafą,
Czekał cierpliwie, aż babcia odejdzie,
Wtedy poturla zdobyczny kłębek,
I już się nudzić nigdy nie będzie.

Babcia włożyła swe okulary,
Coś czerwonego widać pod szafą,
Nitka z kłębuszka się rozwinęła,
Mam cię mój kotku i co ty na to?

Wychodź szybciutko mały psotniku,
Gniewać na ciebie się nie będę,
Skończę dla Basi szalik na prezent,
Z tobą w fotelu wieczorem siądę.

ABLA ( 19 listopada 2012 )

 

 

 

Kamienny chleb

piątek, Listopad 16th, 2012

Susza była ogromna,
Zboża nie obrodziły,
Ludzie chodzili głodni,
Pracować nie mieli siły.

We wsi mieszkała wdowa,
Chleba w domu nie było,
Dzieci płakały z głodu,
Serce się matce kroiło.

Jak zdobyć kawałek chleba,
Dla moich małych dzieci?
Wyszła na drogę po prośbie,
Może grosz jakiś wleci.

Drogą szedł sąsiad z bochenkiem,
Świeżego, pachnącego chleba,
Chciał sprzedać go na jarmarku,
Daj kawałek, u mnie bieda.

Prosiła kobieta, błagała,
Mam przecież głodne dzieci,
Gospodarz skąpiec chleb schował,
To już nie chleb, to kamień przecież.

Niech tak się stanie, krzyknęła
Zrozpaczona kobieta,
Wnet skąpiec pożałował,
Miał teraz kamień niestety.

Uciekł w popłochu, zostawił
Koszyk z kromkami chleba,
Kobieta zabrała dla dzieci,
Nie straszna już teraz bieda.

A bochen kamienny pozostał,
Jako pamiątka po chlebie,
Którego nie oddał skąpiec,
Gdyż nie chciał ratować w potrzebie.

ABLA ( 15 listopada 2012 )

 

 

Marcińskie Święto

środa, Listopad 14th, 2012

Marcinie, Święty Marcinie,
Na jakim koniu przyjedziesz ?
Na karym, na gniadym,
Czy może na siwku?
Saniami po śniegu odjedziesz.

Marcinie, Święty Marcinie,
Znasz wielkopolską tradycję?
Rogale Marcińskie
Z przepysznym nadzieniem,
Upiekę lub kupię, tak myślę.

Marcinie, Święty Marcinie,
Wiesz, masz w Poznaniu ulicę,
To nie peryferie,
To śródmieście miasta,
Tą wieścią Ciebie zachwycę.

Marcinie, Święty Marcinie,
Święto wielkie obchodzimy,
Przecież są nie tylko
Twoje imieniny,
Święto Niepodległości dziś czcimy.

ABLA ( 11 listopada 2012 )

Diety cud

piątek, Listopad 9th, 2012

I znowu jakaś nowa dieta,
A każda następna poprzedniej przeczy,
Dzisiaj zajadasz węglowodany,
Jutro białkami swe ciało leczysz.

Potem przychodzi kolej na zioła,
Albo warzywa, jak kto woli,
Trochę owoców i dużo wody,
Od tej mieszanki już głowa boli.

Dzisiaj nie możesz zajadać mięsa,
Jutro serów ani krzyny,
Placki i torty są zabronione,
Znowu przytyłaś nie z twojej winy.

Pojutrze  będą soki i woda,
Pamiętaj, jeszcze ryba na parze,
A wszystko trzeba wzmocnić błonnikiem,
Tak jest w przepisie, tak dieta karze.

Mętlik ogromny masz w swojej głowie,
Kto powymyślał takie bzdury,
Głodówkę jeszcze ktoś ci doradził,
Więc przeprowadzasz dietę po raz któryś.

A waga ? Jak myślisz, co pokazuje?
Wskazówka skacze jak opętana,
Przecież przedwczoraj ważyłaś tyle,
Dzisiaj dwa kilo masz więcej z rana.

Tak często toczysz walkę z swym ciałem,
Humor ci psuje zbyt duża waga,
Czy pomyślałaś by zrezygnować?
Przecież problemem nie jest nadwaga.

Te kilogramy tkwią w twym umyśle,
Wciąż o nich myślisz, utwierdzasz siebie,
Tak, że przylgnęły jak druga skóra,
Więc nie narzekaj, weź się za siebie.

I nie rób diety żadnej, ni trochę,
Zacznij odżywiać się racjonalnie,
Jedz z przeświadczeniem, że to co zjadasz,
Szczuplejszą czyni cię optymalnie.

Pewnych produktów musisz unikać,
Rzecz to powinna być oczywista,
A dnia pewnego gdy się obudzisz,
Stwierdzisz z uśmiechem: to jest ta przystań.

ABLA ( 2 listopada 2012 )

 

Pokręcone ciasto

piątek, Listopad 9th, 2012

Chodzi babcia w kuchni, chodzi,
Chyba wnukom dziś dogodzi,
Ciasto pyszne im upiecze,
Dobrych jabłek trochę zetrze.

Wszystko do foremki włoży,
I starań wszelkich dołoży,
Żeby ciasto smakowało,
Będzie ciasto jakich mało.

Woła babcia swego wnuka,
Wnusiu, coś mi serce puka,
Nie mam siły utrzeć ciasta,
Kręć dziś za mnie, no i basta.

Lecz pamiętaj w jedną stronę,
Ciasto musi być kręcone,
Bo inaczej się nie uda,
Będą wtedy straszne cuda.

Wnuczek bierze miskę w ręce,
Babciu, chętnie coś ukręcę,
Kręci szybko w jedną stronę,
Ciasto prawie już skończone.

Zerka czy babcia nie patrzy,
Szybciutko kręci inaczej,
Zmienił stronę kilka razy,
Teraz czeka co się zdarzy.

Ciasto już w foremce leży,
Rośnie w piecu jak należy,
Widzisz wnusiu, rację miałam,
Ciasto kręciłeś jak chciałam.

Myśli wnuczek: moja babcia,
Gdy się dowie weźmie kapcia,
Nie powiem, że było kręcone,
Co chwileczkę w inną stronę.

Teraz jest zadowolona,
Niechaj będzie nieświadoma,
Nie chcę robić jej przykrości,
Dla mnie są te wiadomości.

ABLA ( 09 listopada 2012 )

 

 

 

Baba u doktora

czwartek, Listopad 8th, 2012

Poszła baba do doktora:
Oj doktorze, jestem chora,
Boli mnie dziś głowa, plecy,
Może doktor mnie wyleczy?

Bardzo chętnie, moja pani,
Niechże pani zdejmie stanik,
Zbadam panią i osłucham,
Słucha pani, czy nie słucha?
Proszę głębiej pooddychać.

Czy coś w płucach moich słychać?

Słychać, słychać, ale serce.

Ależ jestem dziś w rozterce.
Czy poważna to choroba?
O laboga, o laboga,
Pożyć muszę jeszcze trochę,
Bo zapełnić chcę pończochę.

Co ma serce do pończochy?
Słuchasz babo chociaż trochę?
Serce twoje jest jak dzwon,
Bardzo mocny jego ton.

To pan nie wie, mój doktorze?
Do pończochy co dzień włożę,
Bilon no i monet trochę,
Tym zapełniam swą pończochę.
Daj doktorze coś na głowę,
Czy lekarstwo jest gotowe?
Moja głowa coś wymyśli,
Czy receptę doktor kreśli?
Muszę myśleć intensywnie,
Co tak doktor patrzy dziwnie?
Ja wymyślić prędko muszę,
Skąd pieniądze dziś wyduszę.
Jeszcze plecy mój doktorze,
Czy je pan poszerzyć może?
Chcę by były dość szerokie,
Mogę nawet wchodzić bokiem.

Po co mają być szerokie?

Ktoś powiedział mi przed rokiem:
Babo, chcesz osiągnąć dużo,
Wiesz, do tego plecy służą.
I dlatego mój doktorze,
Błagam,  niech mi pan pomoże.
Maść użyję, zioła sparzę,
Mogą nawet być masaże.

Moja babo! – doktor rzecze,
W głowie ci się myli, przecież
Szerokie plecy, to jest fakt,
To po prostu dobry kontakt.
Na nic leki, na nic maści,
Musisz zdobyć znajomości,
Ktoś pomoże ci, doradzi,
Do mnie przychodź jak najrzadziej.

Baba poszła i po czasie,
Problem ma nowy, zda się,
Do doktora znowu biegnie,
Nie w niedzielę, w dni powszednie,
Swoje racje mu wykłada,
Rad doktora słucha rada.
Jak to baba, jak to baba…

ABLA ( 7 listopada 2012 )

 

 

Listopadowa refleksja

piątek, Listopad 2nd, 2012

Pierwszy listopada, wspominamy bliskich,
Tych co odeszli, na zawsze,
Pamięć w naszych sercach zostanie na długo,
Choć czas wspomnienia trochę zatrze.

Pożółkłe kartki listów, zdjęcia w albumie,
Wspólna pamiątka z wakacji,
Schowane skrzętnie na dnie szuflady,
Przeglądasz nieraz, nie bez racji.

Bo wszystko co dobre chcesz zachować,
Gdzieś w zakamarkach duszy,
W listopadowy dzień na cmentarzu,
Wspomnienie serce poruszy.

Zapalisz świeczkę, położysz kwiaty,
Milcząc postoisz przy grobie,
Jesienne liście cicho opadną,
Drzewa też kiedyś zaszumią Tobie.

ABLA ( 1 listopada 2012 )