Archiwum z Sierpień, 2014

Czerwona jarzębina

sobota, Sierpień 30th, 2014

Jarzębina czerwona,
Piękna jak koral z otchłani morskiej,
Strofy o jej urodzie
Piszemy, śpiewamy piosnki o niej.

Jarzębiny czerwonej
Kiście, zerwę o słońca zachodzie,
Jego promienie będą
Muskać jarzębinę, tę w ogrodzie,

I krzew jarzębiny
Dziko rosnący przy polnej drodze.
Na kulki koralowe
Spojrzy księżyc po słońca zachodzie.

ABLA ( 26 sierpnia 2014 )

Jesień się wynurza

sobota, Sierpień 30th, 2014

Dni minęły ciepłe, piękne,
Czas wciąż pędzi niczym burza,
Chociaż lato w kalendarzu,
Powolutku się wynurza
Jesień już zza pleców lata,
Chłodne ranki i wieczory,
Słońce się prześciga z chmurą,
Jeszcze świecić pewnie skore.
Wietrzyk sypie złotym liściem,
Burze są, one oznaką,
Że nie pora jest na jesień.
Zostań lato! Co ty na to ?

ABLA ( 25 sierpnia 2014 )

 

Mała czarna

sobota, Sierpień 30th, 2014

Czym Cię kawa tak urzeka,
Swoim smakiem, aromatem?
Obłok pary się unosi,
Drażni nozdrza, bierzesz zatem
Ulubioną filiżankę,
Albo piękny kubek w kwiatki,
Rozkoszujesz się, rozpływasz,
Myśli płyną niczym statki.

Co ma w sobie mała czarna?
Rankiem sięgasz po nią co dzień.
Czym na względy zasłużyła,
O co tu w tym wszystkim chodzi?
Może lubisz ze śmietanką,
Czarna niezupełnie służy,
Albo z mlekiem, cukru nie syp,
On ci życia nie przedłuży.

Mała czarna raczej też nie,
Lecz da szczęścia odrobinę,
Usiądź z kawką w ciepłym kącie,
Widzę w jaką błogą minę,
Przyoblekłaś swoje lico,
Gdy spijałaś piankę z kawy,
Proszę też o filiżankę,
Będę z tobą razem marzyć.

ABLA ( 27 sierpnia 2014 )

 

 

 

Dożynki

czwartek, Sierpień 21st, 2014

Dożynki, dożynki …
Jak Polska długa i szeroka,
Z pól plony zebrane,
Nie spoczną i nie zmrużą oka
Pracujący w polu,
Świadomi jak ważna ich praca,
Trud i pot na czole,
Zbiorami obfitymi wraca.

Dożynki, dożynki …
Na świętowanie dzisiaj pora,
Chlebem i solą witać,
Przypadła komuś zaszczytna rola.
Barwnym korowodem
Idziemy, niosąc dożynkowe,
Z tegorocznych plonów
Zrobione, wieńce kolorowe.

ABLA ( 21 sierpnia 2014 )

Katalpa

środa, Sierpień 20th, 2014

Piękna katalpa rośnie w ogrodzie,
Chodzę me drzewo oglądać co dzień,
Dość późną wiosną puściło liście,
Wkrótce czas nadszedł na kwiatów przyjście.
Pęki drobnych, prawie białych kwiatów,
Ciągną ku sobie gości skrzydlatych,
Motyle, pszczoły się uwijają,
Urocze miejsce mają, jak w raju.
Gdy już z kwiatami jest czas rozłąki,
Miejsce zajmują ogromne strąki,
Niczym fasola na drzewie wiszą,
Ktoś się pomyli, mogłabym przysiąc.
Cień duży dają liście jak dłonie,
Spokój pod drzewem ma dusza chłonie.
Rzec by się chciało: siądź pod mym liściem,
Słowa te zabrzmią dziś uroczyście,
Tak pisał kiedyś poeta znany,
Gdy na cześć lipy tworzył peany.

ABLA ( 19 sierpnia 2014 )

Maliny, jeżyny

środa, Sierpień 20th, 2014

Maliny, popatrz jakie dorodne,
Krzewy do pasa, zrywasz swobodnie,
Niektóre nawet wyżej sięgają,
Obok na płocie pędy zwisają
Jeżyn. Ich owoc jest znakomity,
Zjadasz je chętnie, cieszysz się przy tym,
Że możesz zbierać nie błądząc w lesie,
Dziadek następny koszyczek niesie.
Zbiór jest spory: malin, jeżyn ciut mniej,
Uczta owocowa będzie, że hej!
Nad nami szara zawisła chmura,
Nie pierwsza, kolejna, nie wiem która,
Grzmot rozległ się głuchy, czas kończyć zbiór,
Deszcz pewny z ciężkich, ołowianych chmur.
Samochód ruszył, mkniemy po szosie,
Deszcz zaczął padać, lecz nie po nosie
Spływają strugi, zdążyliśmy w czas,
Niebo płacze, w ogrodzie nie ma nas.

ABLA ( 18 sierpnia 2014 )

Przebudzenie

środa, Sierpień 20th, 2014

Przespałam świt,
Nie słyszałam jak budzą się ptaki,
Inny ranek,
Dotąd poranki były jednakie.
Ciemno wokół,
I cisza, nawet myśli słyszałam,
Dziś inaczej,
Promień pełzał po ścianie, gdy wstałam.
Delikatnie,
A potem coraz bardziej ochoczo,
Jak cudownie
Budzić się rankiem, jasnym, uroczym.
Wiosna, lato,
Nieważne, może być jesień, zima,
Uśmiecham się,
W jasny ranek radości nie wstrzymam.
Przeciągam się,
Wstaję z ochotą, słońce na ścianie
Lekko tańczy,
Razem ze słońcem chcę ruszyć w taniec.

ABLA ( 20 sierpnia 2014 )

 

Czas na szczupłe ciało – część druga

sobota, Sierpień 16th, 2014

Już mi trochę zeszło z uda,
Z przedramienia chyba także,
Małym kroczkiem wciąż do przodu,
Będę szczupła, no a jakże.
Już niektóre spodnie wiszą,
Na mych biodrach luźniej nieco,
Wykorzystać swój czas muszę,
No bo przecież latka lecą.

Żebym mogła cel osiągnąć
I być szczupła niczym wiórek,
Pomidorek na śniadanie,
Na kolację zaś ogórek.
Na obiadek cienka zupka,
W niej warzywka – samo zdrowie.
Czy jest jakiś inny sposób,
Może mi ktoś coś podpowie?

Założyłam dziś spódnicę,
Już wyglądam lepiej nieco,
Będą chłopy się oglądać,
Kiedy kilogramy zlecą.
A ja będę się cieszyła,
Jakbym zjadła czekoladę,
Dziś słodycze nie są dla mnie,
Nie jem – taką mam zasadę.

A gdy już osiągnę wagę,
Jaką sobie wymarzyłam,
Drobne przyjemności będą,
W małych rzeczach wielka siła.

ABLA ( 16 sierpnia 2014 )

 

Kasztan

środa, Sierpień 13th, 2014

Kasztan najeżył się
Niczym jeż mały,
Pęknie skorupka,
Będzie wspaniały,
Cały brązowy,
A czasem w plamy,
Niczym źrebaczek
U swojej mamy.

ABLA ( 11 sierpnia 2014 )

Jeżyk i kasztany

środa, Sierpień 13th, 2014

Na trawę spadło kilka kasztanów,
Zielone jeszcze, z kolcami były,
Malutki jeżyk przechodził obok:
Czyżby jeżyki się w trawie zgubiły?

Zagadnął do nich: gdzie wasza mama?
Czyście do domu drogę zgubiły?
Chętnie pomogę, znam dobrze łąkę.
Jeż dla kasztanów był bardzo miły.

Dziwił się trochę: czemu zielone,
I takie małe, są te jeżyki?
Wciąż do nich mówił, one milczały,
Nie pomagały prośby, ni krzyki.

Na łąkę przybiegł mały zajączek,
Zagadnął jeża: do kogo mówisz?
Przecież nie widzę tutaj nikogo,
Chodź ze mną, bo się w tej trawie zgubisz.

Jeżyk ze smutkiem wskazał kasztanki:
One zostaną, a są bez mamy,
Żaden się do mnie nie chce odezwać.
Zajączek na to: to są kasztany!

ABLA ( 11 sierpnia 2014 )