Archiwum z Marzec, 2015

Antrejka, ryczka, pyry

wtorek, Marzec 17th, 2015

Zawdy jo siadła w kuncie, w antrejce,
Na taki maciupeńki ryczce,
Matula rzekła: weź se i strugoj,
Te wszyćkie pyry co legły w tytce.
A tytka była taaako wielgachno,
Sięgała prawie, że do niebiesiech,
A ja takuchna mała dziewuszka,
Nie mogła dźwignunć tej tytki przecie.
Ale zaczyna jo kombinować,
Dziurke wydźgała jo w ony tytce,
Kozikiem małym pyry strugała,
Zawdy, gdym siadła, wicie, na ryczce.
Pyry matula ugotowała,
Gziku zrobiła wielgaachnu miche,
Skwarkami pyry łokrasiła,
I każdy dostał do łapy łyche.
Wszyćkie wcinali, słuchy się trzęśli,
I jakby tegu było mało,
Przed każdym ćpnyła na łowe kworte,
A w kworcie mliko kwaśne czekało.
ABLA ( 17 marca 2015 )

Oglądam obrazy

wtorek, Marzec 17th, 2015

Kiedy patrzę na obrazy
Te z kwiatami od Ciebie,
Lato widzę i słońce,
Chmury lekkie na niebie,
Łany zbóż, a w nich maki,
Chabry z błękitnym okiem,
I dwie brzozy co szumią
Cicho, nad tym potokiem,
A właściwie strumykiem,
Który znalazł swe miejsce
Wśród łąk pięknych, zielonych.
Ja tam pragnę dziś przejść się,
I podziwiać to wszystko,
Kwiaty, łąki i drzewa,
Słuchać ciszy … A może
Ptak wesoło zaśpiewa?
Twój słonecznik złocisty
Będzie mrugał wesoło,
Tylko do mnie i dla mnie.
Jakże pięknie jest w koło!

ABLA( 15 marca 2015 )

Trawnik sąsiada

wtorek, Marzec 17th, 2015

Spoglądam w okno, piękny widoczek,
Piesek na smyczy z sąsiadem bieży,
Pogoda miła, sąsiad z pupilem,
Na spacer idzie, tak się należy.
Chwila minęła, długa troszeczkę,
Zgodnie wracają, pies ze swym panem,
Pies swe potrzeby szybko załatwił,
Oznaczył sobie tereny znane.
Zdziwiona wielce wytrzeszczam oczy,
Cóż piesek robi? Łapę podnosi,
Sika na trawnik przed mym parkanem,
Chociaż go o to nikt nie poprosił.
Sąsiad w ogóle nie reaguje,
W myślach tak mówię: to nie wypada,
Nie jest to trawnik twój osobisty,
To trawnik obcy – trawnik sąsiada.
Czemu nie puszcza, pieska na swoją
Zieloną trawę? Ona się nada.
Lecz po cóż sobie „ użyźniać „ trawnik,
Kiedy jest obok trawnik sąsiada.
Jest piękne lato, słoneczko świeci,
Siadam na trawie, kocyk rozkładam,
Pragnę odpocząć i wąchać kwiatki,
Lecz wącham kupę od psa sąsiada.
Piesek jest mały, co dzień pod płotem,
Na mą posesję przemyka śmiało,
Z trawnika robi sobie wychodek,
Znajduję w trawie kupek nie mało.
Też swego czasu mieliśmy pieski,
Na mej posesji po nich sprzątałam,
One wiedziały, gdzie mogą biegać,
O trawnik swego sąsiada dbałam.
Człowiek istota bardzo rozumna,
Niechaj pomyśli, czy to wypada,
By jego piesek upatrzył sobie,
Za swoje WC – trawnik sąsiada.
Niech ktoś nie myśli, że jestem zołza,
I że nie lubię piesków zza płotu.
Lubię je, jednak chodzi mi o to,
Żeby nie robić innym kłopotu.

ABLA ( 17 marca 2015 )

Hiacynt – kwiatek wiosenny (od Ilonki)

wtorek, Marzec 17th, 2015

Z jednej cebulki od Ilki
Dwa hiacynty wyszły,
Jeden duży, dorodny,
Na mym oknie się pyszni.
Drugi mały. Jak mama
Różowiutki leciutko,
Ciągle na nie spoglądam,
Wiosna stąpa cichutko.
One wyżej i wyżej
Wyciągają się co dzień,
Gdy przekwitną, z pewnością
Znajdą miejsce w ogrodzie.
Czekać będą znów wiosny,
Tej następnej, przez lato,
Prześpią jesień i zimę,
By zakwitnąć bogato.

ABLA ( 15 marca 2015 )

Ja i serce – potrzebni sobie

wtorek, Marzec 17th, 2015

Ty żyjesz we mnie, ja dzięki tobie,
Przez całą dobę, w zdrowiu, w chorobie,
Gdy odpoczywam, leżysz cichutko,
Gdy ruszam w tany, też czujesz nutkę,
I tańczysz ze mną w rytmie szalonym,
Potem się kładziesz, jesteś zmęczone.
Codziennie rankiem budzisz się ze mną,
Pracujesz ciężko, nie nadaremno,
Bo dzięki tobie ja wiem, że żyję,
Ty moje jesteś. Moje, nie czyjeś.
Czasem przystaję i się wsłuchuję:
Czy moje serce wciąż równo bije?
Czy nie potknęło się na wybojach?
Gdy zachoruje, cierpimy dwoje.
Lecz kiedy słońce radośnie świeci,
To wtedy serce jak motyl leci,
Leciutko, nawet nie muszę słyszeć,
Wiem, że jest we mnie, cicho kołyszę…
I pielęgnuję ten skarb bezcenny,
Na inne skarby nie jest wymienne.
Kiedyś nadejdzie jednak ta pora,
Wcześniej czy później, nie ja wybiorę,
Serce się stanie jak kamień głuche,
Będę wołała, nie zechce słuchać,
Tak niewzruszone będzie jak skała.
Ja nie zawołam. Też będę spała.
ABLA ( 15 marca 2015 )

Przepaść

piątek, Marzec 13th, 2015

Coś nas pcha na skraj przepaści,
Albo ciągnie. Punkt widzenia różny.
Każdy tam się kiedyś znajdzie.
Opór próżny.
Nikt nie zmieni przeznaczenia,
Nie zatrzyma życia.
Przeraża nas przepaść.
Nie obronisz się. Nie znajdziesz ukrycia.
Co nas zniewala? Jakaś muzyka,
Cudny głos ptaka, flet czarodziejski?
Przyczyna jednaka.
Nasze istnienie po to jest tylko,
By kiedyś odejść.
Czy droga długa? Różnie to bywa.
A na tej drodze …
Czasem wyboje, czasem jak asfalt gładka,
Lecz ciągle wiedzie ku przepaści.
Wciąż się bronimy. Czeluść przeraża.
Z wiekiem świadomość jasna bardziej.
Nas to nie cieszy, smuci raczej.
Godzimy się, gdy noga zwisa z krawędzi?
Niekiedy, gdy ból i cierpienie.
A jednak wolimy inaczej.
Dość! Jeszcze nie przepaść przed nami,
Jeszcze nas czeka niejedna wiosna.
Zawróćmy konie z jesiennej drogi.
Jesień ponura, mglista, wciąga w otchłań.
Spójrzmy! Wiosna znów się śmieje.
Bądźmy radośni.

ABLA ( 21 lutego 2015 )

Wizyta w Traperskiej Osadzie

piątek, Marzec 13th, 2015

( w Owińskach )

Jest takie miejsce, tu niedaleko,
Nie za górami, ani za rzeką,
Choć rzeka płynie, to Warta. Wiecie?
Od wielu lat i od stuleci.
Ale wracając do tego miejsca,
To jest Osada, byliśmy przejść się,
Wnuk z nami poszedł, żeby popatrzeć
Na tę Osadę, Traperską znaczy.
Tymek się cieszył, zobaczył strusie
I konie z bliska. Było sto uciech,
Gdy konik pyskiem dotykał wnuka.
Z takiej wyprawy zawsze nauka.
Kilka owieczek, psy rasy Husky,
I mała łania, tak, łania właśnie.
Chociaż bez nóżki, ale szczęśliwa,
Wśród swych przyjaciół przecież przebywa.
W Traperskiej możesz trochę odpocząć,
Siąść przy ognisku, śpiewać ochoczo,
Upiec kiełbaski. A zimą kiedy
Na dworze biało, to siadasz wtedy
Na małe sanki, ciągną je pieski,
Ruszasz na kulig iście królewski.
Chata w Traperskiej Osadzie stara,
Drewniana, więc myślisz zaraz,
Jak to dawnymi czasy bywało,
Wodze fantazji popuszczasz śmiało.
Obejrzysz wiele różnych rzeczy,
Starych, ciekawych, nikt nie zaprzeczy.
Las niedaleko i jeszcze stawy,
Warto więc tutaj przyjść na wyprawę.
Weź przyjaciół, wstąp do Traperskiej,
Poznasz nowe, ciekawe miejsce.
ABLA ( 13 marca 2015 )

Na Dzień Mężczyzn

piątek, Marzec 13th, 2015

Tacy ważni w naszym życiu,
A ja o Nich zapomniałam!
Nie zupełnie, tylko w wierszu,
Na cześć mężczyzn nie spisałam
Rymów, co się we mnie kłębią.
Wiosna zawróciła w głowie,
Już szybciutko się poprawiam:
Żyjcie w zdrowiu nam Panowie!
Świat by bez Was był ubogi,
Chociaż nie raz potraficie,
Denerwować nas troszeczkę,
Lecz po prostu takie życie.
Kwiatka raczej Wam nie wręczę,
Może trochę czekolady,
Życzę byście wciąż kochali
Nas. My Was – nie od parady,
Z głębi serca, dnia każdego,
W każdej minucie, godzinie,
Piosnka niechaj ulubiona,
Dziś na Waszą cześć popłynie.
Te życzenia śle Alicja,
Nie zza lustra. Ta co mieszka,
W świecie całkiem rzeczywistym.
Was pozdrowić nie omieszka.
ABLA ( 10 marca 2015 )

Znowu kret

piątek, Marzec 13th, 2015

Chyba wytoczę mu proces,
O krecie mówię. Znów w ogrodzie
Niejeden usypał kopiec,
Ukradkiem, o słońca zachodzie.
ABLA ( 09 marca 2015 )

Wiosna weszła przez okno

piątek, Marzec 13th, 2015

Przez otwarte okno wpuściłam dziś wiosnę,
Słońce złociste oblicze pokazało,
Odpowiedziałam uśmiechem, kocham słońce,
Czekanie na wiosnę trochę długo trwało.
Teraz wiem na pewno, że wiosna już będzie,
Kwitną w ogrodzie krokusy, jej zwiastuny,
Wierzba swe gałązki w kotki przyobleka,
Tulipanów listki wzeszły całe tłumy.
ABLA ( 09 marca 2015 )