Archiwum z Marzec, 2016

Początki wiosny

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Na skraju lasu wysmukłe brzozy rosły,

Szumiały cichutko, czułam zapach wiosny,

Listki, jeszcze małe, przyciągały oczy,

W zaroślach po cichu mały ślimak kroczył,

Różki swe wystawił, dźwigał dom na grzbiecie.

A ja się cieszyłam: jak pięknie na świecie!

Nieopodal wiosna krzew kwiatem przybrała,

Jak śnieg prawie białym. Czy przyjemność chciała

Zrobić siostrze zimie, co daleko poszła?

Z zachwytem słuchałam: wiosna, wiosna, wiosna!

Tak szumiały brzozy, krzew potrząsał kwiatem,

Aż w głowie poczułam wir myśli skrzydlatych.

Nieba błękit prawie dotykałam dłonią.

To początek wiosny. Daleko jej koniec.

 

ABLA ( 20 marca 2016 )

Jodła Koreanka

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Nie myśl, że ona bezpańska,

Piękna jodła koreańska,

Od lat kilku u nas rośnie,

Bliska jest świerkowi, sośnie.

Szyszki rosną prosto w górę,

Jakby chciały przebić chmurę.

Kolor ich prawie niebieski,

Czyż to widok nie królewski?

 

ABLA ( 19 marca 2016 )

Biały świerk

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Znasz go może? To jest świerk biały.

Zawsze  wiosną jest wspaniały,

Przyobleka się w sukienkę,

Chciałabym go wziąć za rękę,

Razem z nim powitać wiosnę,

Moje myśli tak radosne,

Bo radosny widok świerka.

Czy ty też na niego zerkasz?

 

ABLA ( 19 marca 2016 )

Dwubarwna róża

wtorek, Marzec 22nd, 2016

W ogrodzie rosła prześliczna róża,

Z malutkiej  stała się całkiem duża,

Nie wiem, ach nie wiem kiedy urosła,

A kiedy tylko nastała wiosna,

Codziennie różę swą podziwiałam,

Mówiłam wszystkim: spójrzcie, wspaniała!

Piękne kolory: róż i kremowy,

A ten krem prawie jak kość słoniowa,

Niczym aksamit płatki różane,

Nigdy podziwiać jej nie przestanę.

Ktoś nazwał różę kwiatów królową,

Przyznać mu rację jestem gotowa.

 

ABLA ( 19 marca 2016 )

Czereśnia

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Mój dziadek drzewa w sadzie posadził,

Jakie ma wybrać, kogoś się radził,

Były jabłonie, śliwy i grusze,

No i czereśnia. Przyznać to muszę,

Po latach wielu była ogromna,

O jej owocach z chęcią dziś wspomnę.

Najpierw żółciutkie, a gdy dojrzały,

Piękny rumieniec czereśnie miały,

Były dorodne, pyszne, tak słodkie,

Że trudno takie owoce spotkać.

 

ABLA ( 18 marca 2016 )

Stokrotka

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Wyrósł  na trawie kwiatek – stokrotka,

W ogrodzie swoim możesz ją spotkać,

Cała różowa, czasami biała,

Przez całe lato kwitnąc nam chciała.

 

Urosła trawa dosyć wysoka,

Nie można dojrzeć stokrotki oka,

Trawę ściąć chyba wokoło trzeba,

By mogła spojrzeć stokrotka w niebo.

 

Przyszedł ogrodnik z wielką kosiarką,

Ściął trawę. Kwiaty zostawić warto,

Długo niech cieszą niewielkie kwiatki,

Które ozdobą letniej rabatki.

 

ABLA ( 18 marca 2016 )

Kotki na wierzbie

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Czekałam, żeby wiosnę przywitać,

Już pierwsze kwiaty chciały zakwitać,

Lecz najpierw wierzba się obudziła.

Na jej gałązkach się pojawiły,

Szare, milutkie kotki wierzbowe,

Dotknąć je chciałam, tulić gotowa.

 

ABLA ( 18 marca 2016 )

 

Rozterki pani Adelajdy

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Poszła do doktora pani Adelajda

Może mi pan doktor jakąś radę znajdzie,

Choć chora nie jestem, bardzo chcę pomocy,

Ja nie mogę zasnąć ani chwili w nocy.

Ciało mi się zmienia i twarz się starzeje,

Och, panie doktorze, nie wiem co się dzieje!

Rzekł doktor wyraźnie pani Adelajdzie:

Pani dziś takiego fachowca nie znajdzie,

Co ulgę przyniesie i załata dziury

I cieszyć się będzie, nie wiem po raz który,

Że mógł pani pomóc bezinteresownie.

A mnie dzisiaj chodzi, chodzi o to głównie,

Żebyś zrozumiała, miła Adelajdo,

Że takiego kogoś tu pani nie znajdzie.

Cóż mam zatem zrobić? – Adelajda rzekła.

Udać się po pomoc do samego piekła?

Do samego diabła, który za mą duszę,

Zrobi wszystko, nawet gruby mur rozkruszy.

Bo każda duszyczka dla niego nagrodą,

A ja chcę doktorze, chcę być ciągle młodą,

Chcę być szczupła niczym wysmukła topola,

I lico mieć gładkie, jak tafla jeziora

Wtedy, gdy bezwietrzna i piękna pogoda,

Każdy się obejrzy, mówiąc: jaka młoda,

Chociaż lat na grzbiecie niesie ze sto chyba …

Przerwał jej pan doktor: pani sobie gdyba,

Ale nawet diabeł pani nie pomoże,

Pani się z tym zgodzić musi, a nie może.

ABLA ( 13 marca 2016 )

 

Dodatek do rozterek pani Adelajdy

Adelajda namieszała,

Już dyskusja rozgorzała,

Już doktora chce bić każda.

Ale jazda, ale jazda!

 

ABLA ( 13 marca 2016 )

 

Na sześćdziesiąte urodziny Krzysztofa

wtorek, Marzec 22nd, 2016

 

Ach, witaj w „ KLUBIE „ ! – te słowa znasz.

Znów się powiększa szacowne grono.

Wszyscy mówimy: znajoma twarz!

Nie będziesz w klubie odosobniony.

 

Popatrz, jest tutaj też Twoja żona,

Rodzina, znajomi, przyjaciół wielu,

Etap już pewien zakończony,

Teraz przed Tobą są nowe cele.

 

Nie myśl, że jesteś dziadkiem starym,

To stereotyp, wiesz o tym dobrze,

Jednak rób wszystko na wieku miarę,

Los obdaruje Cię wtedy szczodrze.

 

Ten czas za Tobą, kiedy mogłeś

Wchodzić na szczyty, przestawiać góry,

Żyj intensywnie, lecz ciut ostrożnie.

Ktoś już to mówił Ci po raz któryś?

 

Życie jest krótkie, życiem się ciesz,

Nie pozwól, żeby los z Ciebie kpił.

Ale czerp z niego, z umiarem bierz.

I kochaj to życie, ze wszystkich sił.

 

ABLA ( 19 marca 2016 )

 

 

Jak mój młodszy brat złamał nogę

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Chodziłam do ósmej klasy,

Lekcja historii, pamiętam,

W klasie cisza i skupienie,

Atmosfera ciut napięta.

Ktoś zastukał w drzwi dość mocno,

Historyczka otworzyła,

Do klasy wkroczył mój tato,

Spojrzałam i się zdziwiłam.

Twarz obleczoną miał w smutek,

Poszeptał chwileczkę z panią,

Ona się do mnie zwróciła:

Zapakuj książki, idź z tatą.

Serce waliło jak młotem,

Zwariowanie, nie miarowo.

Czy coś z mamą? – zapytałam.

Nie – powiedział jedno słowo.

Spojrzał na mnie poruszony,

Nie wiedział jak wieść przekazać.

Twój braciszek – szepnął. Przerwał.

Co z nim? – zaczęłam powtarzać.

Wypadł z okna nasz maluszek

( brat miał wtedy cztery lata ).

Nie! Nie! Nie chciałam uwierzyć.

Czy żyje? Tak – odrzekł tato.

Łzy leciały po policzkach.

Razem ze mną płakał tato.

Co z nim teraz? Strach łkał we mnie.

Jest w szpitalu – tata na to.

Szczęście miał w wielkim nieszczęściu,

Nóżkę złamał tylko w udzie.

Pierwsze piętro, dość wysoko.

Dlaczego ? – pytali ludzie.

Z nami mieszkał piesek Reksio,

Sam otwierał drzwi, uciekał,

Biegał sobie po podwórku,

I na wszystkich głośno szczekał.

Listonosza zaś szczególnie,

Upodobał nasz  Reks sobie

Chciał  go złapać za nogawkę.

Tak więc mama: wiem co zrobię!

Drzwi zakluczę na chwileczkę,

Muszę śmieci pójść wyrzucić.

Mój brat mały, nie chciał zostać,

Zaczął płakać i się smucić.

Wdrapał  się na krzesło w kuchni,

Na stół tuż przy oknie potem,

Lufcik w oknie w mig otworzył,

I nie było już powrotu.

Wyszedł tyłem, były ślady,

Zsunął się po parapecie,

Spadł na beton. Chciał do mamy.

I co było potem wiecie.

Był w szpitalu sześć tygodni,

Cierpiał  maluch, płakał dużo.

Mała nóżka na wyciągu,

Gips do pasa mu nie służył.

Schudł, bo wielkim był niejadkiem,

I za nami tęsknił bardzo,

Do szpitala nie wpuszczali,

Tego przestrzegali twardo.

Mama jednak ubłagała,

Ordynator był tak miły,

Zgodził się, więc pielęgniarki

Dnia każdego ją wpuściły,

Tam gdzie leżał mój braciszek.

Miał opiekę odtąd dobrą,

Co dzień mama szła do brata

Z wypełnioną, dużą torbą.

Przepisowe dni minęły,

I do domu brat powrócił,

W gipsie jednak musiał leżeć,

Jeszcze cierpiał i się smucił.

Znów minęło dni dość dużo,

Ciepło było, piękne lato,

Na swych rękach nosił brata

Na podwórko. Kto? Nasz tato.

Książki bratu dzieci niosły

Z  obrazkami, kolorowe

Cieszył się nasz maluch miły,

Gdy ktoś czytać był gotowy.

Aż nadeszła wielka chwila,

Trzeba będzie wreszcie chodzić,

Z gipsu, w którym nóżka była

Jak najszybciej oswobodzić.

Radość wielka i obawa.

Jak tu chodzić? Już zapomniał.

Musiał się od nowa uczyć.

Czasem wracam do tych wspomnień.

 

ABLA ( 13 marca 2016 )