Archiwum z Kwiecień, 2016

Sanatorium

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Sanatorium? Dobra rzecz,

Ból w kolanie pójdzie precz,

Plecy już nie będą sztywne.

Czy to nie jest bardzo dziwne?

Będzie działał pobyt w górach,

To po pierwsze, a po wtóre

Tych zabiegów moc z pewnością

Poczujemy. Z przyjemnością,

Z chęcią wielką dnia każdego

Poddajemy się zabiegom.

Wiele osób na turnusie,

Prócz zabiegów sporo uciech,

Każdy znajdzie coś dla siebie.

Lekarz radzi gdyś w potrzebie,

Pielęgniarka dobę całą,

Gdyby komuś coś się stało.

 

 

ABLA ( 27 kwietnia 2016 )

 

Czarny niedźwiedź

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Czarny niedźwiedź, całkiem nagi,

Szczerzył zęby, puszczał oko,

Chcąc go złapać za zębiska,

Wspiąć musiałam się wysoko.

Nagi był, lecz się nie wstydził,

Gdy ktoś zdjęcie z nim chciał pstrykać,

Chętnie wszystkim też zezwalał,

W pewne miejsce się dotykać.

 

 

ABLA ( 26 kwietnia 2016 )

Pszczółki i miodek

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

( czyli wizyta w skansenie

pszczelarskim )

Małe, pracowite robią pyszny miodek,

Możesz słodkim miodkiem herbatę osłodzić,

Nałożyć na chlebek, zjeść prosto z łyżeczki,

Albo pić miód pitny, chłodny, prosto z beczki.

Zamieszkują w ulach kolorowych, różnych,

Oglądałam skansen, tu każdy podróżny

Chętnie się zatrzyma, by ule obejrzeć,

Może do pszczelego także domku zajrzeć.

Kolorowe ule, ustawione w trawie,

O przeróżnych kształtach. Ktoś już dotknął prawie

Małej pszczelej chatki i nagle odskoczył,

Bo brzęczącą pszczołę w otworze zobaczył.

Nieopodal stanął miś, nie przez przypadek.

Pamiętasz Kubusia? Bardzo lubił miodek.

 

ABLA ( 26 kwietnia 2016 )

 

 

 

Spotkanie i pobyt w LIMBIE w Piwnicznej Zdroju

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Spotkanie i pobyt w „Limbie”

w Piwnicznej Zdroju

nad Popradem

od 04 kwietnia do 25 kwietnia 2016

 

 

Sześć różnych osób, trzy różne pary,

Czwartego kwietnia, w mieście dość starym,

Tak się złożyło, że się spotkali,

Poniżej piszę co było dalej.

W zakolu rzeki Ośrodek LIMBA,

To Sanatorium. Należy przyznać,

Że położenie nader korzystne,

Przez trzy tygodnie tu nasza przystań.

Z różnych stron Polski się zjechaliśmy,

Już dnia pierwszego się poznaliśmy.

Zabiegi każdy miał do obiadu,

A potem wspólne w teren wypady.

Wycieczki w góry, marsze na piwo,

Ścieżką wąziutką, prostą lub krzywą.

Jadło tutejsze trzeba spróbować,

Braknie protestów, wszyscy gotowi.

Środa, sobota – och, nie ma sprawy,

Żeby na wspólną przejść się zabawę.

Blisko Słowacja, też tam byliśmy.

Pobyt w Piwnicznej pewnie się przyśni.

Skąd przybyliśmy?

Renia i Czesiek – prosto z Modlina,

Asia i Staszek – z nad morza z Gdańska,

Ala i Jurek – z Owińsk podpoznańskich.

Te trzy tygodnie szybko zleciały,

Hej! Jak myślicie? Było wspaniale?

 

 

ABLA ( 25 kwietnia 2016 )

Nie zamieszkam w górach

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Domy ujrzałam na szczycie góry,

Całkiem samotnie stały niektóre.

Jak się tam ludzie dostają co dzień,

Tak przy pogodzie jak niepogodzie?

 

Ciężko się idzie – cichutko rzekłaś,

Jakby do samych szło się bram piekła.

 

Nie mów tak, przecież w góry chodziłam,

Nie zawsze było tak całkiem miło,

Bolały nogi, dech zapierało,

Więc odpoczywać często się zdało,

Lecz było warto, bo te widoki,

Które wokoło jak sięgnąć okiem,

Zawsze zostaną w mojej pamięci,

One to sprawią, że będą chęci

By chodzić w góry, ciągle na nowo …

 

Chcesz tu zamieszkać? – weszłaś mi w słowo.

 

Wysoko w górach? Już nie te lata,

Żeby się co dzień pod górkę drapać.

Do pracy trzeba, lekarza, sklepu,

Chyba w dolinie zamieszkać lepiej.

Iść w góry tylko dla przyjemności,

W tych pięknych miejscach krótko zagościć.

Zimy tu mogą być mroźne, śnieżne,

A dojazd w góry tak nieprzejezdny,

Że przez dni kilka w domu zostajesz

I czekasz kiedy śnieg wokół staje.

Zresztą już teraz nie czas by zmieniać

Życie i pracę, przyzwyczajenia.

Z nizin pochodzę. Straciłabym wiele.

Tu jest rodzina, znajomi, przyjaciele.

 

 

ABLA ( 22 kwietnia 2016 )

 

 

Piwowary

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Tam nie znajdziesz wcale piwa,

Ni butelki, ni puszeczki,

Nie dostaniesz tego trunku

Ani kropli prosto z beczki.

I zapachu nie poczujesz,

Który czasem nozdrza drażni.

Widok skrzynki pełnej piwa?

Wszystko w twojej wyobraźni.

 

Szliśmy wąską nieco ścieżką,

Deszczyk lekko z nieba kapał

Przez chwileczkę. Wokół góry

Najprawdziwsze. Nie atrapa.

Szyszek wiele pod nogami,

Gdyby z nich utworzyć linię,

Trudno by jej koniec znaleźć-

Opasały by dolinę.

 

Nasz cel:

Piwowary – pasmo górskie,

Od Kicarza wyższe trochę,

Tłukło w piersiach się serducho,

Każdy usiąść miał ochotę

By odpocząć, zrównać oddech

I znów ruszyć górską drogą,

Wciąż podziwiać to, co tylko

Tutaj w górach ujrzeć mogą.

Wyszło słońce. Cóż za widok

Przed oczami się roztoczył,

Małe domy, wstęga rzeki …

Przymykałam czasem oczy,

By przekonać się, że wszystko

Jest prawdziwe, nie ułuda,

Łąki, drzewa hen na zboczach.

To po prostu małe cuda!

 

ABLA ( 20 kwietnia 2016 )

Kwiecień, plecień

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Kwiecień nam różną pogodę daje,

Tak jak w przysłowiu. Jak ci się zdaje?

Czy to jest prawda, że wciąż przeplata

Troszeczkę zimy i trochę lata?

Może nie zimy – już odpowiadam,

Ale raz zimno i deszcz wciąż pada,

To znowu słońce jak latem świeci,

Cieszą się z tego nie tylko dzieci.

Dziś wszystkie góry zginęły rankiem,

Jakby ktoś mleka ogromną szklankę

Rozlał dokoła. Taka mgła była,

Że wszystko mlecznym płaszczem okryła.

Jednak szczęśliwie szybko odeszła,

Słońce od razu na niebo weszło.

Było słonecznie lecz nieco chłodno,

Zjedliśmy obiad, by nie iść głodno,

Przed nami trochę jest kilometrów,

Ponieważ zimno, cieplutkie swetry

Kurtki, polary musimy ubrać

I na spacerek z ochotą wybrać.

 

 

ABLA ( 19 kwietnia 2016 )

 

Wołanie wśród gór

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Echo się niosło po górach, halach,

Dziewczę wołało górala z dala:

Przynieś mi Jaśku, przynieś mi wody,

Dla gorącego serca ochłody,

Wody źródlanej nalej do dzbana,

Najlepiej  zrób to z samego rana,

Zanim słoneczko na dobre wstanie,

Będę czekała, tuż przed świtaniem.

Czekała będę pod buczkiem młodym,

Żebyś mi Jaśku przyniósł łyk wody.

Pójdę wysoko z tobą na hale,

A jak mnie zechcesz, to jeszcze dalej.

 

 

Abla ( 19 kwietnia 2016 )

Nikifor

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Któż zna prawdziwe imię, nazwisko?

Słyszysz Nikifor i już wiesz wszystko.

A może tylko tak ci się zdaje,

Poznałeś życie Jego, zwyczaje?

Bezdomny był. Cały dobytek

Nosił w walizce. Obcy mu zbytek.

Ciągły brak chleba, środków do mycia

I nawet szklanki wody do picia.

W walizce, z którą się nie rozstawał,

Nie było ubrań, nie było strawy.

Miał kilka pędzli i kredek kilka,

Nikiforowi starczyła chwilka

I czasem mały skrawek papieru,

By coś rysować. Jednak niewielu

Ludzi, za jego biednego życia

Poznało prace, które z ukrycia

Zdołał wyciągnąć, pokazać światu

Artysta malarz. On to jak brata

Do domu swego wziął Nikifora

I od dnia tego nadeszła pora

Na zmianę życia we wszystkich sferach.

Cóż z tego jednak, malarz umierał.

Wielkie pieniądze, sława ogromna

Przyszły zbyt późno. I jeszcze wspomnę,

Że pomnik Jego stoi w Krynicy,

Obok walizka i pies bez smyczy.

Odlany napis – imię, nazwisko

EPIFANIUSZ DROWNIAK

1895 – 1968
Wiesz teraz wszystko?

 

 

   ABLA ( 19 kwietnia 2016 )

 

 

 

Światełka w górach

czwartek, Kwiecień 28th, 2016

Małe światełka wśród gór wysoko.

Zgubione gwiazdy ujrzało oko?

Spadły z nieba, przylgnęły do zbocza?

Rękę wyciągam ku nim ochoczo

By je przygarnąć, wtulić w ramiona.

Zgasła jedna. Patrzyłam zdziwiona.

Potem następna, piąta, dziesiąta …

Nie było gwiazd i spało słońce.

Rankiem znowu za okno spojrzałam,

Na zboczach wiele domów ujrzałam.

Światła w oknach migały w noc ciemną,

Żadne nie było gwiazdą tajemną.

Tu, tak jak wszędzie toczy się życie,

W dolinie, na zboczu, hen na szczycie …

 

 

ABLA ( 18 kwietnia 2016 )

Alicja Krawiec