Archiwum z Listopad, 2016

Prawo przyrody

poniedziałek, Listopad 21st, 2016

Późną wiosną wypuściła listki,
Budziła się powoli, nieśmiało,
Wokoło kwiaty, drzewa i krzewy,
Zachwycały już szatą wspaniałą.
Pozwoliła rosnąc nowym pędom,
Wznosiły się wysoko, swobodnie,
Ogromne liście, subtelne kwiaty,
Prostym pięknem zachwycały co dnia.
Przez całe lato surmia – katalpa
Cieszyła oczy świeżą zielenią,
Cierpliwie zniosła zmienność pogody,
Muskana często słońca promieniem.
Nadeszła jesień z wiatrem i deszczem,
Wolno zmieniała katalpa szatę,
Zniknęły kwiaty, zostały strąki,
Liście  zaczęły spadać skrzydlate.
Już nie zielone, szare, ponure,
Grubym dywanem przykryły trawę,
Nagie gałęzie niemo patrzyły,
Na zmiany, które przyrody prawem.
Czas przyszedł, żeby gałęzie przyciąć,
By wiosną drzewo żyło na nowo,
By radowało liściem i kwiatem,
By móc opisać je pięknym słowem.

ABLA ( 21 listopada 2016 )

 

 

Muzyk i jego melodia

poniedziałek, Listopad 21st, 2016

Siadał codziennie przy fortepianie,
Rozkładał nuty, lecz patrzył w dal,
Miał przed oczami odległe czasy,
Czytał jak w księdze … w sercu czuł żal.
I przywoływał młodzieńcze lata,
Widział dziewczynę, ku niemu szła,
Wyciągał ręce, chciał ją pochwycić,
Lecz wszystko szara spowiła mgła.
Ocknął się muzyk i zamknął nuty,
Ktoś by pomyślał, że nie chce grać,
Ale on w głowie miał tę melodię,
Którą dziewczynie swojej chciał dać.
I popłynęły w dal tęskne dźwięki,
Które znał tylko muzyk i wiatr,
Te smutne nuty grał prawie co dnia,
Nadeszła zima. Liść z drzewa spadł.
W długie wieczory próbował pisać,
Wyczarowywał wciąż nowy ton,
Lecz tamte dźwięki ciągle wracały,
Serce się tłukło w piersi jak dzwon.
Świerszcz za kominem na swych skrzypeczkach,
Wtórował  Jemu, też pięknie grał,
Muzyk się dziwił, bo ciągle myślał,
Że tę melodię tylko on znał.
Lecz nie zapisał przepięknych tonów,
Zabrał ze sobą i poszedł w świat,
Tam, gdzie nie słyszy nikt już melodii…
Dziś gra ją tylko w kominie wiatr.

ABLA ( 19 listopada 2016 )

 

 

Nasza ojczyzna

poniedziałek, Listopad 21st, 2016

Nasza ojczyzna, to ja i Ty
I tej ojczyzny umiłowanie,
Nasza ojczyzna to życie nasze,
Niekiedy walka o byt, przetrwanie.
To miasta, wioski, ogrody, łąki,
Zwierzęta, ptaki, lasy, jeziora,
Nasza ojczyzna: szkoły, przedszkola,
Zakłady pracy, uprawna rola.
To nasze troski, smutki, radości,
Nauka, praca i wypoczynek,
Tu się rodzimy i umieramy.
Ojczyzna – radość. Czasem frasunek.

ABLA ( 11 listopada 2016 )

 

 

 

 

Cóż z tego

poniedziałek, Listopad 21st, 2016

Cóż z tego, że piękny kubek,
A w kubku kawa gorąca,
Cóż z tego, gdy sama ją piję,
Nie cieszy mnie nawet słońce.

Cóż z tego, że zapach kawy
Unosi się mgiełką wokół,
Cóż z tego, gdy muszę milczeć,
Gdyż nie ma Ciebie przy boku.

Cóż z tego, że gra muzyka,
Słucham, lecz wcale nie słyszę,
Cóż z tego, że mogę śpiewać,
A Ty mego śpiewu nie słyszysz.

Cóż z tego?

ABLA ( 16 listopada 2016 )

 

 

Jakże bym chciała

poniedziałek, Listopad 21st, 2016

Jakże bym chciała
Swój cofnąć czas,
Chociaż przez chwilę,
Choć jeden raz,
Zobaczyć siebie,
Gdy byłam młoda,
Lecz tak się nie da,
Ogromna szkoda.

Jakże bym chciała,
By wiosna była,
Taka realna,
Nie żebym śniła
O niej przez długie
Zimowe noce,
Zabrał ktoś wiosnę
Wciąż nie wiem po co.

Jakże bym chciała,
Znów być nad morzem,
Zanurzyć stopy
W chłodnej wodzie
I brzegiem morza spacerować,
Nie raz do roku,
A nawet co dzień.

ABLA ( 15 listopada 2016 )

Podarunki nocy

poniedziałek, Listopad 21st, 2016

Chcesz, przyniosę srebrny księżyc,
Położę go na tacy z chmur,
A ty zerwij kilka gwiazdek
I zrób dla mnie pereł sznur.
Będą lśniły jak diamenty
Na mej szyi przez całą noc,
Wszystko zniknie wraz ze świtem,
Stracą swą czarowną moc.

ABLA ( 15 listopada 2016 )

Gwiazdy

poniedziałek, Listopad 21st, 2016

Chciałam zdjąć z nieba
Schować głęboko,
Bym mogła wyjąć
W bezgwiezdną noc,
Na niewidzialnych
Zawiesić nitkach,
Byś poczuł chociaż
Jednej z nich moc.

ABLA ( 15 listopada 2016 )

 

Noc i sny

wtorek, Listopad 15th, 2016

Gdy noc nadejdzie – stanie za oknem.
Czy niebo suche będzie, czy mokre,
Czy księżyc w pełni z gwiezdnym orszakiem
Będzie podążał utartym szlakiem,
Ciemność się stanie niczym atrament,
Ona się zjawi. I żaden lament,
Ani zaklęcia nic nie pomogą,
Bo nocka chadza zawsze swą drogą.
Ta droga czasem bardzo króciutka,
I noc się musi sprężać leciutko,
To znów rozciąga się niczym wstęga,
Która daleko, daleko sięga …

Tak więc, gdy noc już za oknem stoi,
Odsuwasz myśli  i ze spokojem
Zanurzasz się w snu, głębię tajemną,
Sennym marzeniom wciąż sprzyja ciemność.
Snują się w głowie dziwne obrazy,
Chcesz je zrozumieć, więc raz za razem,
Gdy się obudzisz je przywołujesz,
Odrzucasz kiedy niepokój czujesz.
I zastanawiasz się, co znaczyć mogą,
Nie chcesz by serce przejęła trwoga,
Próbujesz zasnąć, sny miłe chwytasz,
I śnisz ciąg dalszy. Jak książkę czytasz.

ABLA ( 15 listopada 2016 )

 

Uwieczniam myśli na papierze

sobota, Listopad 12th, 2016

Myśli jak wicher wirują w głowie,
Gdy wyobraźnia coś mi podpowie,
Chwytam długopis i wtedy piszę,
Dopóki myśli swoje słyszę.
Czasem spokojne, wyważone,
Niekiedy może trochę szalone?
Nieważne w dzień to jest, czy w nocy,
Gdy pomysł wiersza za mną kroczy,
Muszę uwiecznić go na papierze,
To jak narkotyk, przyznaję szczerze.
Pięć lat już trwa uzależnienie,
Może pisaniem zauroczenie?
Ciągłe szukanie nowych tematów,
Żeby nie zwiędły myśli jak kwiaty,
Żeby stawały w równiutkim rzędzie.
Czasami jedno słowo myśl przędzie,
Jedno zdarzenie, rzecz czy melodia…
I tak powstają me wiersze co dnia.

ABLA ( 12 listopada 2016 )

Nie krzywdź słowem

sobota, Listopad 12th, 2016

Nie krzywdź nikogo słowem,
Złe słowo do ciebie wróci,
Niczym bumerang, zatoczy koło
I swoją złą sieć zarzuci.
Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe,
Tak mówi stare przysłowie,
Oblecz się w skórę osoby krzywdzonej.
Czy wówczas przyjemnie jest tobie?
I nieopatrznie nie rzucaj słów,
Zastanów się nim coś powiesz,
Ty może zapomnisz, ktoś inny nie.
Ten skrzywdzony to też człowiek.
Jeżeli kiedyś zrozumiesz błąd,
Potrafisz do tego się przyznać?
Chyba z nas każdy dobrze  wie,
Jak trudno błędy swe wyznać.

ABLA ( 12 listopada 2016 )