Archiwum z Listopad, 2017

Noc jak wieczność

piątek, Listopad 3rd, 2017

Weszła do twego życia,
Ogarnęło cię zdumienie,
Że potrafi być delikatna
I czuła, a jednocześnie
Pełna czegoś, co wprawiało
Twe życie w wir,
Choć niewidzialna
Czułeś jej dotyk,
Oddech na skroniach
I nie wiedziałeś czy
To marzenie jeszcze,
Czy rzeczywistość.
Chciałeś by te chwile
Trwały wiecznie,
By świt nigdy nie nadszedł,
Bo wraz z nim
Ona odchodziła.
Czy pojawi się
Następnej nocy?
Zaciskałeś powieki do bólu
Zatrzymując jej obraz,
Ciało drżało w oczekiwaniu
Na coś co było …
Nieuchronne?
Ona uśmiechała się,
Jej uśmiech mówił wszystko,
Rozumieliście się,
Spijałeś z jej warg
Każde słowo, a potem
Patrzyłeś jak lekko
Unosi się, oddala,
Jakby tańczyła …
Wyciągałeś dłonie,
Słyszałeś swój
Bezgłośny krzyk:
Wróć !
Ona też słyszała.
Wróciła, gdy nastała noc.
Zostanę … szepnęła.
Ich noc trwała wieczność.

ABLA ( 18 września 2017 )

Kawa z uśmiechem

piątek, Listopad 3rd, 2017

Kawę zaparzyłam,
przyniosę na tacy,
obok, na talerzyku
gorzka czekolada,
twoja ulubiona
czy to wystarczy?
obok ciebie siądę,
ozdobię uśmiechem,
powiem słów kilka,
odpowiesz,
uśmiech wróci do mnie,
echem.

ABLA ( 20 września 2017 )

Refleksja – 1 listopada

piątek, Listopad 3rd, 2017

Morze kwiatów, ogrom zniczy,
cisza, która w sercu krzyczy,
myśli ciągle tkwiące w głowie,
już tych myśli w głos nie powiesz,
choćbyś ubrał w piękne słowa…
w dal ktoś odszedł nie gotowy
nikt, by żegnać swoich bliskich,
żyli obok, byli wszystkim…
cóż nam teraz pozostało?
żal i smutek, jak wspaniały
był czas, który z mamą, tatą,
z żoną, mężem, siostrą, bratem,
z dzieckiem, które hen w niebiosach
i przyjaciel też tam poszedł…
znicz się pali, szumią drzewa,
cisza krzyczy, smutek śpiewa.

ABLA ( 01 listopada 2017 )

Im więcej, tym mniej czasu

piątek, Listopad 3rd, 2017

Im więcej czasu,
tym mniej mam czasu,
gdzie on się podział,
uciekł do lasu?
Mam pobiec za nim,
szukać go w kniei,
zabłądzę w lesie,
żadnej nadziei.

Jak zawsze budzik
mam nastawiony,
rankiem mnie budził,
czy on szalony?
Dzisiaj sobota
chcę pospać jeszcze,
nie dzwoń – tak rzekłam,
wprawiasz mnie w dreszcze.
Budzik wyłączam
jednym kliknięciem
i znów zasypiam,
ale mam szczęście.
Później się nagle
zrywam na nogi,
już ta godzina?
Teraz drżę z trwogi,
chyba nie zdążę
z tym albo z owym,
zamiast się cieszyć
rwę włosy z głowy,
szkoda mi godzin,
które przespałam,
a może dobrze,
ciut się wyspałam.
Za oknem pada,
po domu krążę,
gdy w garść się wezmę
ze wszystkim zdążę.

ABLA ( 28 października 2017 )

Na 18 urodziny Dominiki

piątek, Listopad 3rd, 2017

Dominika, Dominika, Dominika!
Dzisiaj w sercu dziewczyny gra muzyka,
Ranek miły, wesoły, choć jesień,
Wiatr leciutki radosną wieść niesie.
W dorosłość Dominika wkroczyła,
Przeciągnęła się dwa razy: jak miło!
Otworzyła oczy szeroko,
Czy mam wskoczyć na wodę głęboką,
Zakosztować dorosłości od razu,
Czy przestrzegać jeszcze zakazów,
Tych co dotyczą małolatów?
A zatem?

Dominiczko – wnuczko, córko!
Już nie biegasz na podwórko,
Uczysz się pilnie, tak jak przystało,
A jakby tego było mało
Dorosłości zakosztowałaś,
By sprawić sobie autko – pracowałaś.
Rodzeństwo też wie, że siostra miła
Osiemnaście lat skończyła!
Dominiko!
Wiesz, my cieszymy się razem z Tobą,
A Ty wciąż jesteś tą samą osobą,
Którą kochamy wszyscy szczerze,
Że się nie zmienisz każdy wierzy,
Bo osiemnastka – umowna granica,
Gdy ją przekroczysz, to się zachwycasz,
Lecz tak naprawdę nic się nie zmieni…

W tym tak radosnym dla Ciebie dniu,
Do Twego serca z cichym puk, puk
Cała rodzinka lekko się skrada
I najpiękniejsze życzenia składa.
Aby w dniu każdym słonko świeciło,
Żeby Ci było radośnie, miło,
A szczęście wiernym towarzyszem…
Czy słyszysz Dominiko? Słyszysz?

ABLA ( 19 listopada 2017 )

Brak słoneczka

piątek, Listopad 3rd, 2017

Nie ma dziś słonka,
promyk się przyda,
deszcz będzie padał
cały dzień chyba.
Złapię ten promyk,
będę się cieszyć,
bo z jego blaskiem
dzień znacznie lepszy.

ABLA ( 28 października 2017

Gwiazdom opowiem

piątek, Listopad 3rd, 2017

 

Opowiem gwiazdom
i księżycowi,
w ich blasku szepnę
o tym kwiatom,
stąpała będę
lekko po ziemi,
będę jak wiosna,
a może lato.
Potem zatańczę
szalony taniec,
zaśpiewam głośno,
ptaki usłyszą,
głos w dal popłynie
i do mnie wróci
i przetnie dźwiękiem,
jak ostrzem, ciszę.

ABLA ( 22 października 2017 )

Wiatr jesienny nieproszony

piątek, Listopad 3rd, 2017

Zjawił się nieproszony
Gałęzie zgina,
W kominie gra,
Szalony !
Ciało w drżenie wprawia,
Struny lęku napina,
Co chce uczynić,?
Nieodgadniony …
Chmury przywiódł,
Zacina deszczem,
Chce coś zabrać,
Coś złego uczynić
Jeszcze?

ABLA ( 05 października 2017 )

Deszczowa jesień

piątek, Listopad 3rd, 2017

Deszczowymi łzami
Zapłakała jesień,
Szła odkrytym polem,
Och, schowam się w lesie,
Jak rzekła, tak zrobiła,
Weszła miedzy drzewa,
Ale i w lesie prastarym
Dopadła ją ulewa.
Drzewa już bez liści
Nie ochronią wcale,
Parasol wiatr porwał,
Tak jesień się żali.
Twoja suknia z liści
Jest taka żałosna,
Zaszumiała cicho
Wieloletnia sosna,
Może się przystroisz
W sukienkę z igliwia?
Jesień się wzburzyła:
Co ona wydziwia?
Spaś niedługo pójdę,
Kołdrą śnieżną przykryję,
Po zimie, wiośnie, lecie
Piękna będę, odżyję.
Znów przywdzieję suknię
Z liści kolorowych,
Z deszczem jesiennym zmierzyć się
Jak zawsze będę gotowa.

ABLA ( 22 października 2017 )

Noc, dzień i znów noc

piątek, Listopad 3rd, 2017

Noc była, ciemna,
Gwiazdy spały
Chmurami przykryte,
Księżyc przemierzał
Inne przestrzenie
Tajemne, nieodkryte.
A potem przyszedł czas
By nowy dzień się zbudził,
Samoistnie wszystko się działo…
Najpierw jeden promień
Wysunął się nieśmiało,
Zza chmury wyjrzał,
I wówczas świat powoli
Robił się wspaniały.
Lekka mgła
Nad ziemią zawisła,
Promień ją przenikał,
Tę mgłę, na wskroś,
Hipnotyczny widok,
Nigdy go dość.
Nie szczędziło słońce
Złotych promieni,
W każdy zakamarek wciskało,
Świat blaskiem się mienił.
Wiatr powiał nagle,
Przygnał chmury,
Teraz deszcz się wciskał
W każdą maleńką dziurę.
Słońce spać poszło,
Znów stało się ciemno,
Chmury wędrowały
Wysoko w górze,
Deszcz ustał,
Szukałam gwiazd, daremno.

ABLA ( 20 października 2017 )