Archiwum z Grudzień, 2018

Przebudzenie ( Anny )

sobota, Grudzień 29th, 2018

Przebudziłam się,
słyszałam jak śpiewają ptaki,
powoli otworzyłam oczy,
patrzyły na mnie maki,
czarnym okiem mrugały,
myśl przemknęła:
zasnęłam na łące,
dłonie wyciągnęłam
dotknęłam kwiatów,
i one się budziły,
kąpały w rannej rosie,
krople w słońcu się skrzyły,
dużym makom
dałaś już wcześniej życie,
małe budziłaś powoli,
patrzyłam w zachwycie,
nad głową płynęły obłoki,
leniwie, jak me myśli,
wodzisz pędzlem po kartce,
przebudzenie kreślisz…

ABLA ( 28 grudnia 2018 )

Gałązka róży ( Anny )

sobota, Grudzień 29th, 2018

Gwałtowny, porywisty,
Wiał podczas burzy wiatr,
Chylił ku ziemi krzewy róż,
Ucichł… ileż poczynił strat?
Myślałam strwożona,
Drżąc o moje kwiaty,
Poszłam do ogrodu,
Przeglądałam rabaty.
Przy końcu ścieżki,
Leżała gałązka róży,
Podniosłam, do wody wstawię
Małą ofiarę burzy.
Piękna była,
Lekko wilgotna od deszczu,
Nie zginiesz różo – rzekłam,
Nacieszysz mnie jeszcze.

ABLA ( 27 grudnia 2018 )

Poranek w górach ( Anny )

sobota, Grudzień 29th, 2018

Późnym wieczorem dotarliśmy do chaty,
Stała w uroczej dolinie, tuż obok strumyka,
Znałam to miejsce z opisu,
Gdzie są te góry? – zapytałam gospodyni
Tam – wskazała ręką,
Jednak zamiast gór ujrzałam światełka,
Migotały, rozrzucone w różnych miejscach,
To okna w chatach, jutro zobaczysz góry – rzekła.
Obudziłam się, gdy za oknem już dniało,
Nie było słońca i nieba nie było,
I tylko od początku do końca mgła i chmury,
Z poza nich wyłaniały się czubki drzew,
Niektóre w rzędach, inne rozrzucone,
Tajemniczy widok – pomyślałam,
Nacieszę się nim, góry zdążę zobaczyć,
Niecodziennie mgła spowija ich zbocza,
Ujrzę je i szczyty gór, gdy mgła opadnie.

ABLA ( 27 grudnia 2018 )

Do róży ( w nawiązaniu do wierszy o róży i motylu )

sobota, Grudzień 29th, 2018

Nie wierz motylom,
Motyle są tylko na chwilę,
Każdy z nich piękny,
Przyleci czasami,
Zamacha skrzydełkami,
Nie mówiąc słowa, odleci,
Tobie jest smutno, przecież
Zdołałaś się przyzwyczaić,
Pusto się robi, jak żyć dalej?
Codziennie go wypatrujesz,
Dziwną tęsknotę czujesz,
Po cóż się łudzisz,
Nie powie ni słowa,
Lecz ty nie jesteś gotowa
Wyrzucić z pamięci, zapomnieć,
Zbyt wiele wspomnień,
Słowa piękne słyszałaś…
Motyle nie mówią, zapomniałaś?
To wszystko we śnie było,
Odeszło, sen zakończyło.

ABLA ( 26 grudnia 2018 )

Wciąż jeszcze się tli iskierka

sobota, Grudzień 29th, 2018

Pielęgnujesz ją i do serca
mocno przytulasz,
zaglądasz, ciągle jest,
przestań się rozczulać,
cóż z tego, że ją hołubisz,
wiatr przeciwny wieje,
próbuje wyrzucić z serca,
odebrać nadzieję,
wierzyłaś w szczerą przyjaźń,
słowom wierzyłaś,
zniknąć ma w dali,
stać się niczyja,
jak iskier tysiące
niepotrzebnych nikomu?
odwracasz twarz,
łzę ocierasz po kryjomu…
a potem podnosisz wzrok,
dławisz uczucia,
ona ciągle tam jest,
próbujesz uśmiechnąć się,
do życia.

ABLA ( 26 grudnia 2018 )

Jesienne róże ( Anny )

sobota, Grudzień 29th, 2018

Jesień już była,
One wciąż kwitły,
Zwyczajne róże,
Może przywykły?
Chłodne poranki,
Z mgłą i rosą,
Z deszczem czasem,
Nie pójdę boso,
Jak kiedyś, latem…
Jednak zajrzę,
Bliskie mi one,
Przecież jesienne,
Przyprószone szronem,
Płatków dotknę,
Szepnę cichutko
I ja jesienna…
Oddal smutki,
Tak powiem,
A róża zwiędnie
Kiedyś i odejdzie,
Do róży jesiennej
Podobny człowiek.

ABLA ( 22 grudnia 2018 )

Gdy jesienne liście spadają z drzew ( Anny )

sobota, Grudzień 29th, 2018

Gdy jesienne liście z drzew spadają,
Gdy świat wokół nie zachwyca jak w maju,
Gdy dzień słoneczny z deszczowym się przeplata,
Zaczynasz tęsknić, tęsknić do lata.

Cóż z tego, że pod nogami liście kolorowe,
Cóż z tego, że babie lato zachwycać gotowe.
Cóż z tego, że słońce jest… jest, lecz nie grzeje,
Nie chciałaś by liście spadały, nie chciałaś jesieni.

Gdy jesienne liście spadają z drzew,
Znika czasem z nimi radosny śpiew,
Melancholią oplata jesień, ciągle młodą duszę,
A ty, z marzeniami pod rękę, w świat wyruszasz.

Jeszcze zdążysz, choć jesienne liście z drzew spadają.

ABLA ( 14 grudnia 2018 )

Wiosna z zimą pogodzona? ( Anny )

sobota, Grudzień 29th, 2018

Jak pogodzić wiosnę z zimą,
Czy postawić kwiaty w oknie?
Niechaj kwitną, oczy cieszą,
Świat za oknem w śniegu moknie.
Pierwszy szron otulił róże,
Piękne były, niczym z bajki,
Lecz tulipan zgubił płatki,
Śpią też niezapominajki.
Może witraż wstawię w okno,
Wiem, kto takie cuda robi,
Nie, nie witraż, wolę obraz,
Ścianę u mnie przyozdobi.
Wiosna będzie całą zimę,
Obie z sobą pogodzone,
Tulipanie ulubiony!
Szepnę cicho mu na stronie.

ABLA ( 08 grudnia 2018 )

Maki wciąż kwitną ( Anny )

środa, Grudzień 26th, 2018

Maki wciąż jeszcze kwitną,
Choć dawno zgubiły płatki,
Zamknęłaś je w obrazie,
Jak cudne są ich kwiatki,
Falują delikatnie,
W rytm tanga albo walca,
Ja z nimi chcę zatańczyć,
Leciutko, tak na palcach.
Czy będą kwitły długo?
Deszcz przyjdzie, zniszczy maki,
Ich słodycz i rumieniec…
U Ciebie wciąż są takie,
Niewinne i radosne,
Piękno wyczarowałaś,
Lato zamknęłaś w obrazie,
Uraczyć pięknem zechciałaś.

ABLA ( 14 grudnia 2018 )

To już późna jesień, czy wczesna zima ( Anny )

środa, Grudzień 26th, 2018

Nie wiedziałam jak nazwać,
Późna jesień, czy wczesna zima?
Czy na długo spowiła świat
Puchowa, śnieżna pierzyna?
Biała pani płaszczem przykryła
Jesienne wciąż widoki
Zadowolona z dzieła,
Chwyciła się pod boki,
Mgłę poprosiła o pomoc,
Ta woal rozciągnęła,
Jesieni milczeć nakazała,
Cienkim lodem wody ścięła.
A jesień, cóż mogła uczynić?
Zziębnięte, suche trawy
Postawić na baczność,
Bezlistnym drzewom
Nie dać jeszcze zasnąć?
W górze kilka ptaków,
Opóźniły odlot, zostają może?
Jesień odejść musi, zima nieustępliwa,
Ich spotkanie w biało – szarym kolorze.

ABLA ( 14 grudnia 2018 )