Archiwum kategorii ‘Do obrazów Jerzego Bartkowiaka’

Na Twoich obrazach

sobota, Styczeń 11th, 2020

( dla Jerzego Bartkowiaka )

Ty jesteś prawie jak czarodziej,
pod pędzlem zakwitają kwiaty
i rosną drzewa, i świeci słońce,
wyrasta stara, wiejska chata…

spokojne morze wzrok przyciąga,
wzburzone też wyczarowałeś,
statek na fali się kołysze,
słońce zachodzi, gdzieś hen w dali…

góry wysokie, jak się tam dostać?
ścieżkę malujesz niczym wstęgę,
wysmukłe brzozy, dostojne sosny,
w każdym tym miejscu za chwilę będę…

między drzewami strumyk się wije,
z zachwytem patrzę na nieba błękit,
liście spadają, jesień nastała,
i nagle zima jest za zakrętem…

łąka zielona i bure pole,
kwiaty w wazonie i nad strumykiem,
wrzosy pod stopą pięknie się ścielą,
znów inna pora cicho przemyka…

patrzę, podziwiam, oczom nie wierzę
pędzlem czarujesz dnia każdego,
bukiety kwiatów cudownych wręczasz,
ciągle przenosisz do miejsca innego.

Czaruj swym pędzlem, ja dotrę w miejsca,
gdzie nigdy nie jest dane mi dotrzeć,
zobaczę wszystko prawie jak żywe,
pędzlem potrafisz marzeniom sprostać.

ABLA ( 11 stycznia 2020 )

Jesień czerwienią się mieni ( do obrazu Jerzego Bartkowiaka )

środa, Grudzień 26th, 2018

Ujrzałam we śnie ogromną kulę,
Ogniem płonęła, czerwonym, rażącym,
Skądże się wzięła? dręczyło pytanie,
Czy było to zachodzące słońce?

Widziałam je, chyba jesienią,
Tak, z pewnością jesień to była,
Zawisło nisko na ciemnym niebie,
I nagle niebo się rozżarzyło.

Ognista czerwień oplotła drzewa
I każdy, nawet mały krzew,
Chciałam dotykać, poczuć ciepło,
Lecz dość daleko byłam od drzew.

Złota poświata się pokazała,
Temu zjawisku dodała blasku,
Jak na obrazie wszystko widziałam,
Czułam się jakbym była w potrzasku.

Potrzask, a jednak taki cudowny,
Drzewa, trawy i mały strumień,
Słońca odbicie w jego wodach,
Wrażeń wszystkich nazwać nie umiem.

A potem nagle skończył się sen,
Trochę mi smutno, pięknie tam było,
Wraz z końcem snu przyszło olśnienie,
Przecież to wcale mi się nie śniło.

Widziałam tę ogromną kulę
I świat pogrążony w czerwieni,
Ty taki obraz namalowałeś,
Ta jesień… chcę tej jesieni.

ABLA ( 09 grudnia 2018 )

Zima ( do obrazu Jerzego Bartkowiaka )

środa, Grudzień 26th, 2018

Nie chciałam zimy, przyszła nocą,
Gdy wszyscy we śnie pogrążeni,
Myślałam, ujrzę jesień jeszcze,
Świat cały biały, nie ma jesieni.
Cóż, trzeba przyjąć to co natura
Daje nam w swojej wielkiej hojności,
Każda z pór roku jakże odmienna,
Nadszedł czas zimy, od nocy gości.
Zobaczyć chciałam tę czystą biel,
Która na krótko jest, potem ginie,
Wiedziałam, znajdę ją, tam gdzie łąka
I tam gdzie strumyk powoli płynie.
Z dala ujrzałam kilka brzóz,
Leciutkim puchem otulone,
Woda w strumyku jak kryształ czysta,
Niebo przez chmury nieco przymglone.
Byłam tu wiosną, rosły kwiaty
I rój motyli fruwał nad łąką,
Wiatr grał cichutko w gałązkach brzóz,
Teraz też gra. W południe zaświeci słonko.

ABLA ( 09 grudnia 2018 )

Jesienny spacer w lesie ( do obrazu Jerzego Bartkowiaka )

środa, Grudzień 26th, 2018

Ciągle mnie kusisz, bym wąską ścieżką
pobiegła rankiem pośród łąk,
powiedz po cichu, zdradź mi sekret,
gdzie ona jest, daleko stąd?

A może muszę do lasu wejść
i leśnym traktem pomaszerować,
od podziwiania pięknych widoków
nikt nie odwiedzie, jestem gotowa.

Lato minęło, nadeszła jesień
gama kolorów zachwyca oczy,
brązy, czerwienie, złotem splecione
i tylko świerki zielone kroczą.

Przymykam powieki i chłonę zapach,
niepowtarzalny, taki jesienny,
wiesz, jutro tutaj znowu przyjdę,
cisza, spokój, nastrój tajemny.

ABLA ( 09 grudnia 2018 )