Archiwum kategorii ‘Opowieści babci Heli’

Opowieści babci Heli czyli kto wszywa kiecki

sobota, Styczeń 14th, 2017

Jontek, cheba miołam racje,
Ktosik w naszy szafie siedzi,
Co dziń wszywo moje kiecki,
Tak bez żadny zapowiedzi.
Szpycni  ino tydzin nazad,
Kiecka była cołkim dobro,
Coś rozdziawił tak kalafe?
Pondem jom do składu oddom.
Co ty godosz, że koryto?
A co óno mo do kiecek?
Ale żym się dziś zeźliła,
Chybko do spiżarki lece.
Pytosz po co? Jak to po co?
Sznytke chlyba  wmóce zaro,
Coś sie upar z tym korytem?
Mom apetyt i sie starom,
Kce wyglundać apetycznie.
A ty co tak w łekno zerkosz,
Ne te chuderlawom Baśke,
I milutko do ni ćwierkosz ?

ABLA ( 13 stycznia 2017 )

 

 

 

Opowieści babci Heli czyli jak Hela będzie balować w karnawale

poniedziałek, Styczeń 9th, 2017

A jo byde balowała
Do białygo rana,
Co ty godosz, nie wypado?
Zatańcuje jo kankana.
Nie kcesz? To nie tańcuj jeno
Mi nie godej, żem jo staro,
Że na kluce łokulory?
Jo się wikiem nie zasłoniom.
Szkity bydom letko boleć
No i czyszczeć łepetyna,
Ździebko byde tyż bledziuchna,
Jontek, mosz nietyngom mine.
Dyć jo kce by moja kiecka
Furkotała. Ty pamientosz,
Jak żem w remizie skokała,
Gdy strażoki miały świynto?
Przede świtym, gdy łorkiestra
Jeszczyk bydzie rżnąć do ucha,
Jontek, nie zrób mi obciachu,
Tancuj zy mnom. Ty mi suchosz?
Potym bydziesz gnił we wyrku,
Ale co sie natańcujesz …
Gnaty bolom? co tam gnaty,
Ony wcionż muzyke czujom.

ABLA ( 06 stycznia 2017 )

 

 

 

Gdzie się podziały … czyli opowieści babci Heli

niedziela, Grudzień 11th, 2016

Pojechalim z Jontkiem do Andzi, do miasta,
Wzienam jo caluśkom blache, z jabkiem ciasta,
Dohtor, mój zieńciulek, mioł ci urodziny,
Nie kcieli my jechać tak se, bez przyczyny.
Spakowałam w torbe joj świeżuśkich  kope,
Weka z marmoladom, bo mielim ochote.
Kapusty kiszony z taki beczki duży,
I dwie sznytki chleba, na tyn czos podróży,
Cztyry pojemniki szmalca ze skrzyczkami,
I małom kobiałke z leśnymi grzybkami.
Natargali my się, bolały łapiska,
Ale się cieszyły miastowe dzieciska.
Ich chata wielgachno, obeźrzeć jom kciałam,
Ale, że się zgubie troche się bojałam.
Andzia wpierw nom dała łobiad, potym placek,
I jakichsiś ciostek pełniusieńkom tace.
Na kolacje było takie dziwne dziwo,
Godali: owoce zez morza. I piwo,
Kapke naleweczki Jontosia roboty,
Dali nie pamientom. Wcionż miałam ochoty
Na te wymyślone przeze Andzie dania,
Ale mnie zemgliło od tego mieszania.
Córcia, do WC – ka, prowadź mnie chybciutko,
Cheba mi niedobrze – rzekłam po cichutku.
A w ty ubikacji, com zjadła, oddała,
Nacisłam raz guzik i wszyćko spukałam.
A po tym dwa razy. Nagle jak nie wrzasne:
Jontek, ratuj bystro, jo tu chyba chlasne.
Szukom, lecz bez skutku, nie mom sztuczny szczynki,
Wystraszono wielce, wypadłam z łaziynki.
Jontek zerkoł dziwnie: Helcia, co się stało?
Spukałam se szczynke, darmo jom szukałam.
Nie martw się mamulka! – rzekła moja Andzia.
Twój zięć to dentysta, nowe ząbki znajdzie.
Znaczy, zrobi odlew i ząbeczki wprawi,
Przecież cię bez szczęki nie może zostawić.
Jak się nie mom martwić, bydzie śmioć się zy mnie,
Zocha, ta co kciała Jontka, nadarymnie.
Bo ona się cieszy, jak się coś nie udo,
Bydzie we wsi godać, o my szczynce, cuda.
Zostanie mamuśka u nas przez dni kilka,
Od jutra nie będę zwlekał ani chwilki,
Za tydzień się mama w lusterku zobaczy,
Będzie miło znowu na ząbki popatrzeć.

ABLA (09 grudnia 2016 )

 

 

Hela i Antek na malinach czyli opowieści babki Heli

czwartek, Wrzesień 15th, 2016

Helcia, pódziemy na spacyr,
Już maliny bydom w lesie,
Weź ze sobum wemboreczek,
Trza je wkładoć w cosik przecie.
No i poszli my zez rana,
Aż do lasu prosto droga,
Kaj maliny? – pytom Jontka,
Syrce mi zabiło trwogom.
Co łon knuje, myśle sobie,
Poprowodził mi bez kłode,
Legła łona nad struminiem,
Jak jo przeleźć bez niom moge?
Omskła mi sie letko noga,
Jo żem wpadła wprost do wody,
Jontek chybko mi ratowoł,
Taki fifny, przecie młody.
Na polanke poszlim wartko,
Przeze drzywa zerkło słońce,
Zdymni kiecke – rzyk mi Jontek,
A my legniem se na łonce.
Przecie mielim cosik zrywać-
Jo do Jontka, a łon na to:
Te maliny bydom późni,
Teroz cie przytule za to.
Jontek, jo sie troche boja,
Bo mi matuś oszczygoła,
Co bym jeszczyk przede ślubym,
Oćców hańbom nie łokryła.
Helcia, jo cie przecie kochom,
Krzywdy żadny ci nie zrobie,
Zawdziej kiecke, weź wemborek,
Nazbieromy malin sobie.

ABLA ( 25 sierpnia 2016 )

 

 

 

Hela pyta – Antek odpowiada czyli opowieści babki Heli

czwartek, Wrzesień 15th, 2016

Zapytałam kiedyś Jontka:
Powidz, kochasz ty mi jeszczy?
A łon dziwnie na mi spojrzoł,
Co mi rzeknoł, krótko stryszcze.
Hela, kochom cie nad życie,
Boś ty dlo mnie jak królowo,
Dajesz jeść i robisz pranie,
I do wyrka żeś gotowo.
Będę kochoł cie do kuńca,
Abo jeszczy ło dziń dłuży,
Gdy cie ni ma przez dziń cały,
Nawet słońce mi nie służy.
Kochom cie, gdyś jest wesoło,
A gdy smutno jeszczyk barzy,
Helcia, szepny ci w sekrycie,
Żym o szczeńściu takiem marzył.
I trafiłaś mi się Hela
Jako ziarko ślepy kurze,
Możesz zagadywać co dziń,
To samiutko ci powtórze.

ABLA ( 19 sierpnia 2016 )

 

O kocie na gzymsie i o złamanej nodze Antka czyli opowieści babki Heli

czwartek, Wrzesień 15th, 2016

Przyszło Baśka roz ze młyna,
Wrzeszczy: Helcia, kajsi Jontek?
Mruczek wloz na gzyms i siedzi,
Taki bidny niewiniontek.
Mój chłop na jarmarek jechał,
Kto mi tero kota zdymnie,
Łon połomie sobie giry,
Józek powi, że przezymnie.
No i jontek wzion drabine,
Przecie strażok, se poradzi,
Łon za Baśkom chyżo leciał,
Kota wnet do wora wsadzi.
Wloz na drabke ten mój Jontek,
Już mioł Mruczka za grzbit łapać,
Kociok chyba z tegu stresa
Zwioł, a Jontek jak fajtłapa
Zlecioł z wysoki drabiny,
Na murawe fiknoł kozła.
Jontek wstawej! A łon nie wstoł,
Kontuzji giry doznoł.
Po dohtora leć no Baśka,
Weteryniorz jest najbliży,
Łon ci leczy nom bydlątka,
Jontka noge tyż obyjży.
Łon powiedział: do szpitala
Trza dziś z Jontkiem bystro jechać,
Zrobić zaszczyk, gips nałożyć,
Ni minuty nie czos zwlykać.
Noge cheba wylyczyli,
Ale łona deko krótszo.
Jontku, ty dzielny stażoku,
Tero kotu nos trza uczeć.

ABLA ( 19 sierpnia 2016 )

 

Jak się Helcia zakochała w Antku i co z tego wynikło czyli opowieści babki Heli część II

czwartek, Wrzesień 15th, 2016

Poszłam na msze w te niedziele,
Gdy za łoknem mróz siarczysty,
Franek łorganista zagroł,
We mnie walnoł piorun czysty.
Z chóru zerkłam, tam stojałam,
Chłopok siedział jak marzynie.
Toć to Jontek! – prawie wrzasłam,
Na Onygo Franka zminie.
Nogi mi sie stali mintkie,
Dych mi zapor jakiś goronc,
Po mszy Jontek czekoł no mnie:
Helcia, choćże ku mnie teroz.
Łorganista paszoł na bok,
Wszyćkie dziołchy zazdrościły,
Kiedym przez wieś szła z mem Jontkiem,
Łon ci teroz buł mi miły.
Helcia, czymuś tako blado,
Czyś ty choro? – matuś rzekła,
Po dohtora trza mi lecieć…
Matuś, matuś, jo do piekła
Cheba puńde, bom już prowie
Beła w Franku zakochona,
Jontek wrócieł, cóś mi zadoł,
Kce mi chybko wziońć za żone.
Jontek ważno jest persona,
Łon dowodzi strażokami,
Bydzie teroz tu, w remizie,
Se panowoł nad drugiemi.
Trzymej Jontka pazurami-
Matuś godoła co rano.
Łon ci ważny i majentny,
A ty bydziesz wielkum damom.
Moja dusza było letka,
Żem sie nie mogła nacieszyć,
Dali my na zapowiedzi,
Musze zwożać by nie zgrzyszyć.

Abla ( 17 sierpnia 2016 )

Jak się Helcia zakochała w Antku czyli opowieści babki Heli – część I

czwartek, Wrzesień 15th, 2016

Kiedym była jeszczyk w szkole
Ciongnoł  mi Jontek za warkocz,
Wołoł: Helcia, dej mi buzi!
Taki to buł z nigo smarkocz.
Wszyćkie we wsi na Jontosia,
Patrzoły sie dziołchy zawdy,
Jontek mioł na nosie piegi
Pikniusienkie, och doprowdy.
Silny buł i zgrabniusienki,
Chcioł do straży, z łogniem walczyć,
Kołotała w moi głowie
Myśl: do baby sił mu storczy?
Tak se dumom: kiedym jo sie
Zakochola w Jontku mojem,
Musze wszyćkie zebrać myśli,
Po kolyi, ze spokojym.
Łon wyjechał na nauki
Z naszy wioski, hen do miosta,
Helcia – godol, czekoj na mnie,
Bydziesz mojo, no i basta.
Łorganista groł w parafii,
Jo żem na sume goniała,
Palce mu śmigali bystro,
Jak wygrywał, żem patrzała.
No i z tegu wygrywanio,
Dusza wyczynioła harce,
Żem o Jontku zapomnioła,
Rozum szeptoł: bo cie skarce.

ABLA ( 16 sierpnia 2016 )

O zazdrości i podstępie nieudanym czyli opowieści babki Heli

czwartek, Wrzesień 15th, 2016

We wsi było tako istno,
Zocha, wdowa łod dwóch wiosyn,
Rzykne,  łona cołkiem ładno,
Zazdrościłam  ji po trosze.
Byli my po słowie z Jontkiem,
Zocha się za niem patrzała,
Tak se myśle: łona przecie
Sie w mem chłopie zabujała.
Chciała cheba mnie usunonć,
Rzekła : przyńże Helcia do mnie,
Mom jo całki garnczek grzybków,
Bydzie miło, chocioż skromnie.
Poszłam, podstymp jakichś jednok
Wyczuwołam przeze kiecke,
Grzybki byli apetyczne,
Alem rzekła, że ich nie kce.
Sie wyłgołam bólym brzucha,
I jakimśiś  skurczym dziwnem,
Zoska, jydz, ty się nie krympuj,
Alem była jo naiwno.
Łona tyż grzybków nie kciała,
Niby, że na noc nie jado.
Wyćpła je chybko na kompost,
Tam somsiedzki kłot wciónż chadzoł.
Rankiem szukoł somsiod kłeta,
Wołoł za niem: kici, kici,
Gdzieś ty podzioł sie ladaco,
Miołeś przecie łowić myszy.
No i znaloz go, wierzycie?
Na komposcie u ty Zochy,
Całkiem sztywny, tak bym mioła,
Gdybym grzybki z ty ochoty
Zżarła wszyćkie, abo i połowe,
Jontek po mnie by zapłakoł,
Z żalu trzymoł sie za głowe.
Od ty pory jużem nie szła,
Do chałupy, do ty Zochy,
Żem mijała chate z dala,
Abo zwiewała w popłochu.

ABLA ( 05 sierpnia 2016 )

 

 

 

 

Głosik w moi głowie czyli opowieści babki Heli

czwartek, Wrzesień 15th, 2016

Poszłam ci do naszy studni,
We wemborek nabrać wody,
Wećpłam go tam na postronku,
Wody kciałam do ochłody.
Tak gapiołam sie w głembine,
Oż mi chochlik sie ukozoł.
(rych pojawił sie tyn głosik)
Odsuń sie babko od studni,
Kto cie bedzie ciongnoł nazod?
A ten chochlik mnie przyzywoł,
Zauroczyć kcioł ślipiami,
Głosik ciengiem cicho prosieł,
Ja słyszała go czasami.
Chyba siedzi w łepetynie,
Zawsze godo i oszczego,
Jak mi rają sie głupoty,
Bym nie czyniła nic złygo.
Rzecze kiedyś: mosz uwożać!
Gdym rowyrem se jechała,
Na ty drodze klamot leży,
Cobym na niego zwożała.
Abo kiedym przechodziła,
Przeze tory, gdym szła w pole,
Sie rozglondej, bana jedzie,
Łodskoczynam. Ja pikole!
Nie wim skond sie bana wziena,
Znom na pomienć rozkłod jozdy,
Te pociongi jadom gynsto,
We wsi rozkłod ich zno kożdy.
Kciałam wyćpić w te sobote,
Bo mi ździebko głos przeszkodzoł,
Du mnie sie Jontek migdolił,
Łun łod Jontka mi odgrodzoł.
No, kazałam mu dziób zamknunć,
Głosikowi, nie ślubnymu,
Jeszczyk jo nie staro przecie,
Kce być Jego, po starymu.

ABLA ( 04 sierpnia 2016 )