Archiwum kategorii ‘Pozostałe’

Schować szkolny dzwonek

piątek, Sierpień 30th, 2019

Kres wakacji, nie bez racji
w melancholię popadł Franek,
szedł we wtorek, niosąc worek
pełen przygód na przystanek.

Dzień się chyli, moi mili
nie chce iść do szkoły Franek,
niech do szkoły mkną matoły,
on chce jechać hen w nieznane.

Prawda taka, z lotu ptaka
chciałby szkołę obserwować
szkoła męczy, myśl go dręczy,
żeby szkolny dzwonek schować.

Myśli sobie, wiem co zrobię
schowam dzwonek pod poduszkę,
niech nie męczy, niech nie dręczy,
niech nie kwili wciąż za uszkiem.

Nie przewidział, gdyby wiedział,
że to dzwonek elektryczny
zdemontował, żeby schować,
prąd popieścił go dość licznie.

Z bajki morał, ważna szkoła,
trzeba uczyć się w niej pilnie,
wiedzę posiąść, by móc odciąć
kabel z prądem elektrycznym.

ABLA ( 28 czerwca 2019 )

Polska droga – królową

piątek, Sierpień 30th, 2019

Wiły wstęgą się wśród pól,
Gładkie niczym tafla lustra,
Wiodły czasem i przez lasy
I tam gdzie wokoło pustka.

Każdy pojazd bardzo rad,
Mknąć po tafli to przyjemność,
Lecz po czasie, któż by zgadł,
Czy ktoś użył moc tajemną?

Tutaj dziura, a tam łata,
Garb i fałda jakieś dziwne,
Chyba to złośliwość losu,
Ktoś niechętnie może przyznać.

Skarżą się dziś samochody:
My pójdziemy na marnację!
Podskakują na wybojach,
Dziura, przymusową stacją.

Wszystko trzęsie się, kolebie,
Już resorom zbladły lica,
Już odciski na oponach,
Perspektywa nie zachwyca.

A kierowca i pasażer
W ustach mielą ostre słowo,
Marzą, by rzec chociaż raz:
Polska drogo, tyś królową!

Albo chociaż tylko damą
Pośród europejskich dróg,
Pieniądz w drogach utopiony,
Jednak drogi żaden cud.

ABLA ( 21 sierpnia 2019 )

Nadmorska dzika róża

piątek, Lipiec 26th, 2019

Delikatna w swej sile,
Na wydmach trwa,
Smagana wiatrem,
Świadkiem grozy,
Gdy sztorm szaleje
I słońca blaskiem
Pieszczona
Krajobraz tworzy…
Piękna w swej prostocie,
Różane płatki – różowe,
Wzrok przyciągają,
Siadają owady
Zwabione zapachem
Wiatr trąca lekko
Uroku dodają
W wieczornym
Słońca blasku.

ABLA ( 09 lipca 2019 )

Obłoki nad karuzelą ( warsztaty z humorem )

piątek, Lipiec 26th, 2019

Karuzela pełna ludzi,
Podziw, czy lęk może wzbudzić?
Kręci się, kręci dookoła,
To są dziwy! – ktoś zawołał,
Podniósł rękę – spójrzcie proszę,
Zaraz na policję zgłoszę,
Że ktoś papierosa pali,
Karuzela się zapali.
W karuzeli stronę patrzą,
Ludzie, którzy tu przybyli,
Jaś inaczej spojrzał na to,
Dym to nie jest, moi mili,
Jestem znawcą więc wyjaśnię,
Co się tutaj dzieje właśnie.
Czy widzicie te obłoki?
W kształcie…tak, tak, jakby loki,
A te drugie też widzicie?
Zapamiętać je musicie.
Niech Jaś wreszcie nam wyjawi,
Czy w zdumienie może wprawi
Nas, obłoczek zgoła inny?
Czy to wymysł jest dziecinny?
Świat się kręci dookoła,
Cisza, spokój! – Jaś zawołał,
Karuzela niespodzianie nagle staje,
Ludziom wyjść z siodełek daje.
Nad głowami lekki obłok się unosi,
Jasiu, mówże – Zosia prosi.
Jeden obłok, to głupota,
Drugi? – chyba będzie cnota,
W trzecim widzę niecierpliwość,
A w następnym? – opar piwa
Wszystko teraz się ulatnia,
Czy to będzie już ostatnia
Chmurka, która z głowy leci?
Zapytały nagle dzieci.
Pęd powietrza wydmuchuje,
Co się w głowach często snuje,
Karuzela to czarowna,
Zawsze się na ludziach pozna,
Pozostawia dobre myśli,
Część wyrzuca, obłok kreśli.
Lżejsza głowa po tym pędzie,
Czy ktoś chętny, czy ktoś wsiądzie?

ABLA ( 05 czerwca 2019 )

Niechciana cisza…

poniedziałek, Lipiec 22nd, 2019

Brzęk szkła, chrzęst stali,
syrena w dali…
i nagle słowa brzemienne,
strach, przerażenie
i hałas w cenie,
zapadam w ciszę, nie słyszę…
chcę się z niej wydostać,
dźwięk przybrał ciszy postać.

ABLA ( 21 maja 2019 )

Zwali go „KOZA”

poniedziałek, Lipiec 22nd, 2019

Był w naszej szkole chłopak jak drąg,
on dobrze „ łaciną „ władał,
warkocze dziewcząt wiązał w supeł,
chrabąszcze za kołnierz wkładał.

Rybki w akwarium nakarmił cukrem,
pożywna to karma, tak się zaklinał,
dziwił się bardzo, dlaczego w szkole,
na jego widok każdy się zżymał.

Kolegę z klasy, małego Tadzia,
postawił kiedyś do góry nogami,
chciał zobrazować odwrotność dzielnika,
szalony chłopak, powiedzcie sami.

Ciągle mnożyły się jego wybryki,
aż raz dyrektor powiedział: dość!
pójdziesz do „ kozy” jutro z rana,
przestaniesz dawać wszystkim w kość.

Łobuziak szkolny oczy otworzył,
zawołał: litości, mój dyrektorze!
ja się tak bardzo zwierząt boję,
a już szczególnie rogatej kozy.

Fama rozeszła się po szkole,
że nasz bohater kózki się boi,
odtąd go „ KOZĄ „ koledzy zwali,
a „ KOZA „ cóż? od tego dnia nie broi.

ABLA ( 22 maja 2019 )

Płacz nieba

poniedziałek, Lipiec 22nd, 2019

Niebo płacze, niebo szlocha,
Wszystko we łzach nieba tonie,
Nieskończona ilość kropel,
Nie pomieszczą kropel dłonie.

Ja za oknem, czy przed oknem?
Na deszcz patrzę z domu strony,
Ściana deszczu świat przesłania
I do tego wiatr szalony,

Krople rzuca wprost na okno,
A za szybą, jak to w deszczu,
Świat ujrzałam szary, smutny,
Długo padał będzie jeszcze?

Cicho spływa w dół po szybie,
Kropla jedna, piąta, setna…
Smutek? radość być powinna,
Susza roślin już nie zetnie.

I ożywi deszcz kolory,
Które dotąd smutne były,
Padaj deszczu, tyś jest życiem,
Ty przyrodzie dajesz siły.

ABLA ( 19 maja 2019 )

O weekendzie

niedziela, Lipiec 21st, 2019

Piątek, piąteczek, piątunio,
Piątulinek, piącio, piąciulek,
Już jest i chociaż się kończy,
Wciąż myślę o nim czule.

Weekend
Weekendziunio
Weekendeczek
Weekendniczek
weekendasek
Weekendziulek,
Też brzmi czule

Przyszła sobota,
W końcu robota,
Też chce odpocząć jak ja
Piątek był miły,
Nabieram siły,
Może sobota je da.

A na końcu…
Była niedziela,
Nie ma niedzieli,
Trzeci dzień minął,
Jak z bata strzelił.

ABLA ( 17 maja 2019 )

Dreszcze po raz wtóry

poniedziałek, Marzec 18th, 2019

Wiesz co to dreszcze?
To takie robaki,
Po plecach chodzą
Bez pozwolenia
Nastrój wprowadzają
Byle jaki.
I trzęsiesz się niby
Listki osiki
Podmuchem wiatru
Wprawione w ruch,
I czujesz jakby
Te robaki,
Chciały cię zniszczyć
Jak zły duch.
A to jest tylko
Przeziębienie,
Być może grypa
Cię dopadła,
Sięgasz po leki,
Ciepłą herbatkę,
Odejdzie szybko,
Jak przyszło z nagła.
Potem w cieplutki
Zawiń się kocyk
Będzie przyjemnie,
Bardzo milutko,
Dni minie kilka,
Jak jedna chwilka,
Wkrótce zapomnisz
O grypy skutkach.

ABLA ( 23 stycznia 2019 )

Impreza na Facebooku

niedziela, Listopad 25th, 2018

Wieczorem Anka hasło rzuciła,
Kto na imprezkę się pisze, no kto?
Och, spora grupka już się zgłosiła,
Będzie muzyka grać i dzwonić szkło.
Warunkiem jednak, żeby wziąć udział
W tym przedsięwzięciu trochę szalonym,
Jest przyniesienie jadła i picia,
W rodzaju odgórnie wyznaczonym.
Może niektórym minka zrzedła,
Ale bez obaw, każdy da radę,
Bo trzeba przynieść coś do schrupania,
Nie wybierane tak przez przypadek,
Lecz nazwa potraw, owoców, warzyw
Ma się zaczynać pierwszą literą
Imienia, które nosi osoba,
Wiesz, awokado ja już wybieram.
Ogromny arbuz przytaszczy Anka,
I dorzucimy wspólnie agrestu,
Bożenka brokuł ekologiczny,
Buraki w siatce z Bogusią wespół.
Talerz eklerów Ela upiekła,
Takie pyszniutkie, że palce lizać,
Nasza Elwirka wlecze endywię,
Jest pomysłowa, to trzeba przyznać.
Spójrzcie co Ula, co Ula niesie,
Och, ulęgałki! Smak ich pamiętam,
Nasz Stasiu zielsko, wiecie sałatę,
Szpinaku worek, dziś wielkie święto.
A Waldi co tam, tak skrzętnie chowa?
Wiadro wódeczki i skrzynkę wina,
Stasiu do swoich zielonych warzyw,
Dołączył sporo puszeczek piwa.
Wandzia cichaczem coś przemyciła,
Ciekawe co to za tajemnica,
Oczy jak spodki wielkie zrobiłam,
Węgorz wędzony wszystkich zachwyca.
Może Januszka da się na mówić,
Przyniesie z sobą pyszne jabłuszka,
Krzysia nam chyba się zagubiła,
Gdy się pojawi szepnę do uszka:

Kotlecik upiecz, bo na zakąskę,
Jakiś konkrecik, też zda się, chyba,
Jadzia jajeczka w majoneziku,
Gdyby tak jeszcze… nie będę gdybać.
Ewa zajrzała w głąb moich myśli,
I wymyśliła… co? Eskalopki!
Rety, pękniemy, tyle jedzenia!
Tańce być muszą i hula- hopki.
Jeszcze Grażynka calutki słoik
Marynowanych grzybków przyniesie,
Iza z indyka zrobi roladki,
Maria maliny zebrane w lesie.
Będą balony, dla wszystkich starczy,
Stasiu nie chowaj, oddaj te szpilki,
Och, utrapienie jest z tym chłopakiem,
Grzecznie nie siedzi, ni żadnej chwilki.
W tańcu nadepnie którejś na pietę,
Albo w pończosze oczko popuści,
W plecy Waldiego klepnie, aż huknie,
W kącie Wandeczkę ustami muśnie.
Każdy w swej ręce kieliszek trzyma,
I woła, polej, polej nam Stasiu,
A on rozgląda się ciut na boki,
Kogo nasz Stasiu się znów przestraszył?
Muzyka głośna, myśli nie słyszysz,
Balują wszyscy, pot ciurkiem płynie,
Nagle Staś z Waldim idą na boczek,
I grają w szachy jedną godzinę.
My bez partnerów, co to za chłopy,
Co wolą konia posuwać z boku,
Tańczymy same, nogi się plączą,
W prawo i w lewo, potem podskoki.
Jadła na stołach jest całe mnóstwo,
Jak kogel – mogel wszystko się miesza,
Światła migają, ktoś pstryka zdjęcia,
Nasza imprezka z wszystkich najlepsza.
Rankiem się cicho zrobiło bardzo,
Bo wszyscy legli nagle pokotem,
Transport do domu trzeba zamówić,
By się nie znalazł nikt z nas pod płotem.
Nie myślcie jednak, że na tym koniec,
Do karnawału dotrwać nam trzeba,
Huczna zabawa, będzie się działo,
Odgłos imprezki sięgnie aż nieba.

ABLA ( 21 października 2018 )