Archiwum kategorii ‘Przed laty’

Obawy róży

piątek, Październik 19th, 2018

Mijały dni i róża znów smutna się stała,
obawy zaczęły dręczyć,
że ogrodnik znów ją opuści,
za dnia i w nocy kuliła swe płatki,
czy doczeka pomocy?
na jej płatkach lśniły krople rosy,
nawet w słoneczny, piękny dzień…
nie sposób powtórzyć
co działo się w sercu róży,
na jej płatkach zawisł cieniem, smutek.

ABLA ( 25 marca 2017 )

Wspomnień czar, czyli jak koty zjadły nam ryby

niedziela, Czerwiec 12th, 2016

Było lato i słońce i jezioro

pełne rybek,

nałowił Jurek ryb pełne wiaderko,

płotek chyba.

Popłynął łódką, wrócił popołudniem,

raczej późnym,

marzenia o świeżej rybce rankiem

nie były próżne.

Przyczepa na czas wakacji

naszym domem się stała,

chłopcy spali w namiocie, ja z mężem

w przyczepie spać wolałam.

Wszystkie rybki, w wiadrze przeczekać

miały do rana,

nikt nie przypuszczał, że rybek zjeść

nie było nam dane.

Nocka dość ciemna, w sen zapadliśmy

mocny, głęboki,

po środku nocy, dźwięk mnie obudził,

odwróciłam się bokiem.

I spałam dalej, mąż obok chrapał,

nieświadom dźwięków,

rankiem zdziwienie, puste wiaderko

i nasze jęki.

Prysły marzenia o świeżej rybce

smażonej z rana,

koty raczyły się naszym jadłem,

ja wciąż zaspana,

wierzyć nie chciałam, że zjadły wszystkie,

nawet z ościami,

zrzuciły miskę, którą przykryłam

wiadro z rybkami.

Następny połów miał być w południe,

lecz przyszła burza,

jednakże zapach rybek smażonych

wciąż się wynurza

z podświadomości i z naszych marzeń,

które spełnimy.

Jurek powtarzał: o nic nie martw,

ryb nałowimy.

 

ABLA ( 28 maja 2016 )

 

Opowieść o Owińskach i dębie Bartku

niedziela, Grudzień 28th, 2014

Początków naszej wsi nie sięgamy pamięcią,
Choćby się ktoś nawet wykazał szczerą chęcią,
Nie uczyni tego, gdyż dzieje Owińskiej wsi
Sięgają lat dawnych. A jeśli zechcesz ty
Poznać Owińsk dzieje, wykaż się cierpliwością,
Poszperaj w zapiskach, a znajdziesz coś z pewnością,
Co zaciekawi cię, zadziwi lub zaskoczy,
Warto znać historię, może cię zauroczyć.
Pokusiłam się dziś, wierszem trochę przedstawić,
Dawne czasy zbliżyć. Może chętnie zostawisz
Zajęcia domowe, wysupłasz chwilek parę,
Usiądziesz w fotelu, bo wiersz ten jest na miarę
Każdego, kto zechce poznać Owińska inne,
Z odleglejszych czasów, może są wsią rodzinną
Twoją lub najbliższych. Dzieciom swoim i wnukom
Zbliżysz obraz Owińsk. Będzie dla nich nauką.

Nad Wartą leżą Owińska, blisko Poznania,
Tam, gdzie płynie” Struga Owińska” od zarania.
Nie znamy dokładnie daty wsi założenia,
Liczy tak około osiemset lat istnienia.
Znacznie wcześniej ten teren też był zamieszkany,
Świadczą znaleziska kiedyś tu odkopane.
Zbudowano klasztor w połowie trzynastego
Wieku, po konflikcie Henryka Brodatego,
Z Księciem Wielkopolskim, Władysławem Odonicem,
O miejsca nazwane wielkopolską dzielnicą.
Gertruda – trzebnicka Ksieni, przywiodła siostry
Cysterki do Owińsk, tej wielkopolskiej wioski,
Której nazwa ponoć wywodzi się od owiec
Tu wypasanych, stąd Owińska zwano Owiens.
Przez wszystkie lata do osiemnastego wieku,
Mieszkały Cysterki nad Wartą, naszą rzeką.
Bo Warta wciąż płynie, przez stulecia niezmiennie,
My mieszkańcy Owińsk, widzimy ją codziennie.

Może kilka legend z Owińskami związanych,
Poznaliście kiedyś, we wspomnieniach spisanych.
Z Bartkiem, dębem starym, co rośnie przez stulecia,
Wiąże się opowieść, w tych strofach ją znajdziecie.
Światowid stał w miejscu, gdzie teraz rośnie Bartek,
Chrzest przyjął lud z Owińsk – bożek znalazł się w Warcie.
Mieszko kazał drzewko na miejscu Światowida
Posadzić. Dąb to był, domyślacie się chyba.
Okrutna trąba powietrzna drzewo wyrwała,
Jagiełło dąb zlecił sadzić, mocny jak skała.
Rycerz Bartek z puszczy przyniósł drzewko, posadził,
Imię Bartek mu dano, nasz król tak uradził.
Napoleon wiele lat później tu przebywał,
Widział stare drzewo, co Bartek się nazywa.
Do dzisiaj dąb stoi i szumi nam opowieść,
O prastarych czasach, gdy drzewo sadził człowiek.
Mówią ludzie we wsi, że przy dębie wiekowym
Pokutują dusze. O strachu nie ma mowy.
Proszą o modlitwę, dusze praprzodków naszych.
Podziwiajcie Bartka. Byłam tam. Nic nie straszy.
ABLA ( 10 października 2014 )

Alicja Krawiec

Opowieść o Dębogórze

niedziela, Grudzień 28th, 2014

Dawno temu, przed wieloma laty,
Wędrował człowiek. Nie miał swej chaty,
Samotnie przemierzał leśne knieje,
Spał pośród drzew, wstawał nim zadnieje.
Szedł już od wiosny, aż przyszła jesień,
Zimą nie będzie mógł mieszkać w lesie.
Gdy tak wędrował, zobaczył górę,
Drzewa na niej rosły, z nich niektóre
Potężne były, nieba sięgały.
Pomyślał człowiek: widok wspaniały,
Zostanę tutaj, zbuduję chatę.
Już w jego sercu myśli skrzydlate
Miejsce znalazły. I wiedział człowiek,
Że szczęśliwy będzie. Nim ktokolwiek
Tutaj trafi, on rozpocznie nowy ród,
Sprowadzi kobietę, stanie się cud.
To dzięki drzewom, dęby to były,
Szumiały cicho, dały mu siły.
Zbudował chatę i wyposażył,
Dąb dał mu wszystko to, o czym marzył:
Drewno na chatę, na meble, opał,
By było w domu ciepło, gdy słota,
Pokarm dawały leśnej zwierzynie,
Dzięki dębowi człowiek nie zginie.
Nazwy to miejsce jeszcze nie miało,
Dębowa Góra – będzie wspaniałe.
Jak myślał człowiek, tak też uczynił,
Duszę tchnął w miejsce, w osadę zmienił.
Ludzie tu chętnie się osiedlali,
Znaleźli przystań, nie poszli dalej.
Lata mijały, dęby wciąż rosły,
Przez lato, jesień, zimę i wiosnę.
I choć krajobraz trochę się zmienił,
Znowu jest jesień, a po jesieni …
Czas wciąż ucieka, wciąż inni ludzie,
Dzisiaj nie mówi nikt już o cudzie.
Bo jest po prostu wieś Dębogóra,
Wy tu mieszkacie. Drzewa niektóre,
Cicho jak zawsze, szumią opowieść
O Dębogórze. Stworzył ją człowiek.

ABLA ( 28 października 2014 )

Wiejska zagroda ( w przeszłości )

piątek, Wrzesień 13th, 2013


Wiejska zagroda – drewniany płot i chata,
Dalej podwórze, studnia, drabiniasty wóz,
Na podwórzu zwierzęta, ptactwo domowe,
Za płotem na łące barany, stado kóz.


Przy studni koryto, podłużne, drewniane,
Napełnione wodą po samiutkie brzegi,
Prosięta i cielę cisną się do niego,
Dumny jak paw kogut, przyszedł na przeszpiegi.


Dba o swoje kury, także o kurczęta,
One tymczasem grzebią, szukając ziaren,
Kaczka wiedzie kaczęta za płot nad strumyk,
Pchają się przed nimi dwa indory stare.


Piskliwe odgłosy słychać zza stodoły,
Zadziorne perliczki znaczą swą obecność,
Gęsi groźnie sycząc, machają skrzydłami,
Taki widok wioski znasz, czy to już przeszłość?


Gdzieś dalej przy płocie, duży rudy kocur,
Wygrzewa leniwie swoje giętkie ciało,
Pies zawzięcie szczeka, pilnując porządku,
Ma do pilnowania obszaru niemało.


Na pastwisku krowy przeżuwają trawę,
Oj, wieczorem mleka będą pełne skopki,
Drzewa w sadzie ciężkie, gną się od owoców,
Na polu niedługo zaczną się wykopki.

       ABLA ( 16 sierpnia 2013 )