Archiwum kategorii ‘Rodzina’

Matczyna troska

poniedziałek, Lipiec 22nd, 2019

Zatroskana twarz,
jego dłoń, w jej, spracowanych,
cichy szept, nabrzmiały strachem,
nie poddawaj się, walcz,
jestem przy Tobie
synku…

……………………….

Troska w głosie,
odwieczne słowa,
jedźcie powoli, ślisko,
uważajcie na siebie,
wróciliśmy, mamo,
uśmiech szczęścia.

ABLA ( 27 maja 2019 )

Kasia biega

poniedziałek, Kwiecień 2nd, 2018

Kolejny bieg,
Kasia ruszyła,
Śmiga niczym łania,
Popatrzeć miło,
Wiatr dech zapiera,
Ona nie zważa,
By się nie potknąć
Bardzo uważa,
Wysiłek wielki,
Zima wciąż jeszcze,
Patrzę, podziwiam,
Och, jakie dreszcze,
Dreszcze emocji
Wstrząsają ciałem,
Meta i miejsce
Trzecie! Wspaniałe!
Podziwu godne
Samozaparcie,
Gdy Kasia zdąża
Do celu uparcie.
A tak niedawno
Synka rodziła,
Dumni jesteśmy!
Kasieńko miła!

ABLA ( 04 marca 2018 )

Jurkowi na sześćdziesiąte urodziny

czwartek, Grudzień 1st, 2016

Wciąż Cię nurtuje jedno pytanie:
Gdzie się podziały te wszystkie lata?
Szósta dziesiątka już się zjawiła,
Tamte odeszły. Na skrzydłach ptaka?
Niedawno piątą przecież witałeś,
Ale się nie  martw, przejść przez to trzeba.
Ważne, że w zdrowiu, dobrym humorze …
To nic, że manna nie pada z nieba.
Ważne, że żona jest obok Ciebie,
Synowie, wnuki, no i synowa,
Dziś świętujemy ten dzień wraz z Tobą,
Uśmiech prosimy, do góry głowa!

ABLA ( 25 listopada 2016 )

 

Sześćdziesiąte urodziny Jurka

czwartek, Grudzień 1st, 2016

Dziś przywdziałeś nową szatę
Mówiąc cicho: mam sześć latek.
Co Ty pleciesz, jakie sześć?
Zero mysz musiała zjeść.
Nie pojmuję, że już kopa!
Mogę biegać wciąż w podskokach,
Pamięć jeszcze jest – czasami,
Lico gładkie jak aksamit,
Wyobraźnia całkiem młoda,
Tylko włosów jest mi szkoda.
Wyszły chyba, wiesz, od słońca,
Gadać mogę tak bez końca,
Praca kocha mnie wciąż jeszcze,
Jednak czasem wprawia w dreszcze.
Nie martw się, ja też w tym klubie,
Chociaż nie za bardzo lubię.
Tu coś strzyka, tu zaboli …
Och, żeby ten czas powoli
Płynął, a on nie chce tego
I do klubu pcha kolegów.
Smutno było by nam przecież
Święcić sześćdziesięciolecie
Tak samotnie niczym palec,
Każdy wie to doskonale.
Dziś otwieram swe ramiona,
Tobie mówię, jakem żona,
Raźniej będzie nam z pewnością,
Choć żyjemy z świadomością,
Że obfitość lat nie cieszy,
Powiem więcej: I nie śmieszy!

ABLA ( 25 listopada 2016 )

 

Dla Kasi i Marcina

niedziela, Wrzesień 4th, 2016

Marcin z Kasią zamieszkali
W swoim domu. Troszkę dalej
Teraz mają do rodzinki,
Ale spójrzmy na ich minki.
Oni się nie smucą wcale,
Czują się tu doskonale.
Kasia jeździ samochodem,
Albo biega niczym młoda
Łania na bezkresnych polach.
Marcin mówi: rower wolę,
Biegać też, wiemy, potrafi,
Jeśli zechce, wszędzie trafi.

Dziś wesoło u Nich, wiecie!
Jest rodzinka, nie w komplecie
Bo nie wszystkim pasowało,
Jednak jest na tu niemało.
Obejrzymy Młodych włości,
Jest okazja do radości,
O parapet się wesprzemy,
Coś pojemy, wypijemy …

 Teraz jednak:

Życzę, by się w Waszym domu
Tylko to co dobre działo,
Byście byli wciąż szczęśliwi,
Zdrowie Wam dopisywało.
Żeby kiedyś małe bobo
Rozświetliło Wasze życie,
Tego i wiele  dobrego
Wraz z rodziną dzisiaj życzę.

 

ABLA ( 24 lipca 2016 )

 

Jak mój młodszy brat złamał nogę

wtorek, Marzec 22nd, 2016

Chodziłam do ósmej klasy,

Lekcja historii, pamiętam,

W klasie cisza i skupienie,

Atmosfera ciut napięta.

Ktoś zastukał w drzwi dość mocno,

Historyczka otworzyła,

Do klasy wkroczył mój tato,

Spojrzałam i się zdziwiłam.

Twarz obleczoną miał w smutek,

Poszeptał chwileczkę z panią,

Ona się do mnie zwróciła:

Zapakuj książki, idź z tatą.

Serce waliło jak młotem,

Zwariowanie, nie miarowo.

Czy coś z mamą? – zapytałam.

Nie – powiedział jedno słowo.

Spojrzał na mnie poruszony,

Nie wiedział jak wieść przekazać.

Twój braciszek – szepnął. Przerwał.

Co z nim? – zaczęłam powtarzać.

Wypadł z okna nasz maluszek

( brat miał wtedy cztery lata ).

Nie! Nie! Nie chciałam uwierzyć.

Czy żyje? Tak – odrzekł tato.

Łzy leciały po policzkach.

Razem ze mną płakał tato.

Co z nim teraz? Strach łkał we mnie.

Jest w szpitalu – tata na to.

Szczęście miał w wielkim nieszczęściu,

Nóżkę złamał tylko w udzie.

Pierwsze piętro, dość wysoko.

Dlaczego ? – pytali ludzie.

Z nami mieszkał piesek Reksio,

Sam otwierał drzwi, uciekał,

Biegał sobie po podwórku,

I na wszystkich głośno szczekał.

Listonosza zaś szczególnie,

Upodobał nasz  Reks sobie

Chciał  go złapać za nogawkę.

Tak więc mama: wiem co zrobię!

Drzwi zakluczę na chwileczkę,

Muszę śmieci pójść wyrzucić.

Mój brat mały, nie chciał zostać,

Zaczął płakać i się smucić.

Wdrapał  się na krzesło w kuchni,

Na stół tuż przy oknie potem,

Lufcik w oknie w mig otworzył,

I nie było już powrotu.

Wyszedł tyłem, były ślady,

Zsunął się po parapecie,

Spadł na beton. Chciał do mamy.

I co było potem wiecie.

Był w szpitalu sześć tygodni,

Cierpiał  maluch, płakał dużo.

Mała nóżka na wyciągu,

Gips do pasa mu nie służył.

Schudł, bo wielkim był niejadkiem,

I za nami tęsknił bardzo,

Do szpitala nie wpuszczali,

Tego przestrzegali twardo.

Mama jednak ubłagała,

Ordynator był tak miły,

Zgodził się, więc pielęgniarki

Dnia każdego ją wpuściły,

Tam gdzie leżał mój braciszek.

Miał opiekę odtąd dobrą,

Co dzień mama szła do brata

Z wypełnioną, dużą torbą.

Przepisowe dni minęły,

I do domu brat powrócił,

W gipsie jednak musiał leżeć,

Jeszcze cierpiał i się smucił.

Znów minęło dni dość dużo,

Ciepło było, piękne lato,

Na swych rękach nosił brata

Na podwórko. Kto? Nasz tato.

Książki bratu dzieci niosły

Z  obrazkami, kolorowe

Cieszył się nasz maluch miły,

Gdy ktoś czytać był gotowy.

Aż nadeszła wielka chwila,

Trzeba będzie wreszcie chodzić,

Z gipsu, w którym nóżka była

Jak najszybciej oswobodzić.

Radość wielka i obawa.

Jak tu chodzić? Już zapomniał.

Musiał się od nowa uczyć.

Czasem wracam do tych wspomnień.

 

ABLA ( 13 marca 2016 )

Radosna nowina ( będzie dziecina ) część II

wtorek, Luty 16th, 2016

Jest człowieczek maluteńki,
Maciupeńkie rączki, nóżki,
Odrobinę większa główka,
Szybko bije Mu serduszko.

Wciąż rączkami mocno macha,
I nóżkami ciągle fika,
Koziołkuje i przekręca,
Tańczy choć nie gra muzyka.

Centymetry trzy i trochę
Osiągnęła ta istotka,
To dziesiąty jest już tydzień,
Ze swym tatą dziś się spotkał.

Uśmiech zakwitł na Ich twarzach,
Znaczy na twarzach rodziców,
Na ekranie Go widzieli,
Dzidziuś bardzo Ich zachwycił.

ABLA ( 08 lutego 2016 )

Radosna nowina (będzie dziecina)

wtorek, Luty 16th, 2016

Ujrzałam w Kasi oczach blask,
Wiem z pewnością co oznacza,
To jest radość! – myśl w mej głowie,
Jak jaskółka krąg zatacza.
Dziś rodzinka w trzech osobach,
Mama, tata oraz synek,
Oznajmili, że już wkrótce,
Powiększy się ich rodzinka.
Czy dziewczynka się urodzi,
Czy też chłopiec? Dziś nikt nie wie.
Lecz wiem jedno, wnuk się cieszy
I uśmiecha się do siebie.
Tymek dumnie nosi głowę.
Przecież będzie starszym bratem!
Wy dziadkami po raz wtóry –
Wyręczył mamę i tatę.
Siódmy tydzień ma maleństwo,
Wielkość taka jak fasolka,
Słychać już serduszka bicie.
Może będzie mała Olka?
Remont był zeszłego lata,
Pokój jest dla dziecka gotów,
Teraz tylko wyposażyć,
Nie ma przecież z tym kłopotu.
Gdy płeć dziecka będzie znana,
Wtedy wszystko pójdzie gładko,
Wyruszymy na zakupy.
Spójrzcie, jak czas płynie wartko!
W kalendarzu lato będzie,
Gdy świat ujrzy małe bobo,
Tymek prawie lat trzynaście,
Będzie chadzał swoją drogą.
Taka sama jest różnica
Miedzy mymi braćmi dwoma,
Lecz po środku dwie dziewczyny,
Ja i siostra ma rodzona.
ABLA ( 21 stycznia 2016 )

Dla Hani i Marka z okazji 40 rocznicy ślubu

środa, Sierpień 12th, 2015

Zapukała w drzwi czterdziestka,
Już się w oku kręci łezka.
Kto obchodzi piękne gody?
Pani Młoda i Pan Młody.

– Hania i Marek –

To Rubinowa rocznica,
Wszystkich gości dziś zachwyca,
Jest rodzina, przyjaciele,
Każdy życzy szczęścia wiele,
I lat życia dużo jeszcze,
Pozwolicie? Krótko streszczę:
Niech Wam słońce świeci jasno,
By uczucie nie zagasło,
Żeby humor dopisywał,
Droga by nie była krzywa,
By nie podupadło zdrowie,
Ktoś doradzi, ktoś podpowie.
By marzenia się spełniły,
Każdy dzień, jak dziś, był miły.
Jeszcze życzą – Ala z Jurkiem,
By nie było Wam pod górkę.

ABLA ( 16 sierpnia 2015 )

Marcepanowa świnka

poniedziałek, Grudzień 8th, 2014

Smak marcepana, z czym go kojarzysz?
Z czymś niedostępnym z dziecięcych marzeń?
Z malutką świnką, słodką, różową,
Którą tak bardzo chciałeś spróbować?
Tych świnek małych stał cały rządek,
Równiutko. Siostra lubi porządek.
Wszystkie na rączki Twej wyciągnięcie,
Dostać choć jedną – to wielkie szczęście.
Powędrowały świnki daleko,
Patrzyłeś z żalem, nie było lekko,
Cierpiała Twoja dziecięca dusza.
Dzisiaj po latach me serce wzrusza,
Wspomnienie tamtych sprzed lat wydarzeń.
Ja nieświadoma dziecięcych marzeń
Mojego brata, dziś obiecuję:
Smak marcepana wkrótce poczujesz,
Wykopię choćby nawet spod ziemi
Różową świnkę. Będzie w kieszeni
Czekała tak jak inne słodycze.
Spełni się jedno z dziecięcych życzeń.
ABLA ( 07 grudnia 2014 )